Kategoria: Multimedia

12 mar

Grill drużyny

Ta niedziela była trochę inna niż zwykle. Mammuty ze względu na wyjazd do Łodzi na festiwal Yapa wracały dopiero w godzinach popołudniowych, dlatego też i zbiórkę drużyny musieliśmy przenieść ze standardowej 10:30 na 16:00. Tydzień wcześniej na radzie drużyny ustaliliśmy sobie, że pomysł na tą zbiórkę będzie tak samo prosty, jak i rewelacyjny. Tak! Grill drużyny to jest to J Na kilka dni przed zbiórką zaczęła nas trochę niepokoić pogoda… bo o ile deszcz tylko utrudni przeprowadzenie zbiórki i ew. odbierze przyjemność z grillowania, to perspektywa odlatujących kiełbasek wraz z huraganowym wiatrem trochę nas przerażała.

Pogoda jednak okazała się łaskawa J Tak naprawdę deszcz przyśpieszył nasze ruchy kiedy zbiórka właściwie dobiegła już końca, wcześniej mogliśmy sobie grillować we w miarę komfortowych warunkach. Zastęp III Żbiki przygotował ognisko i paliwo niezbędne do jego zasilenia, czyli chrust. Chmura z Wallsonem zorganizowali ogromny ruszt, na którym ułożyliśmy nasze grillowe smakołyki. Były klasyczne kiełbaski, kaszanka, czy ziemniaczki… ale również szaszłyki drobiowe, czy piękne kawałki marynowanej karkówki. Zbiórka była okazją do zjedzenia czegoś dobrego, oraz zacieśnienia więzi w zastępach, oraz pomiędzy zastępami. Dzięki takim zbiórkom możemy być jeszcze lepiej zgraną ekipą, paczką dobrych przyjaciół. Po zakończonej konsumpcji posiedzieliśmy sobie jeszcze przy ogniu, snuliśmy plany na najbliższe tygodnie i śpiewaliśmy piosenki grane przez Chmurę. Za tydzień znów zobaczymy się w Korytowie… tym razem zrobimy coś pożytecznego, a na dodatek spróbujemy nie zgubić się z busolą w lesie.

Galeria ze zdjęciami ze zbiórki (klik)

30 mar

Biwak Wiosenny 77MDH

 

Post from RICOH THETA. – Spherical Image – RICOH THETA

Za nami kolejny Biwak Wiosenny 77MDH… kolejna dawka niezapomnianych chwil i wrażeń ;). Za każdym razem wracamy do tego miejsca z wielką radością i przyjemnością. Od jakiegoś czasu staramy się jeździć do Młodzieszyna dwa razy w roku, z czego jesteśmy bardzo zadowoleni.
24 marca (piątek) zebraliśmy się wszyscy na parkingu przed Lidlem. Przed zapakowaniem się do aut i odbyciem meldunku odbyło się krótkie zebranie rodziców odnośnie obozu. Niedługo później usłyszeliśmy okrzyk Chmury, który oznaczał zbiórkę w szeregu :). Zastępowi zameldowali swoje zastępy, następnie po krótkiej pogawędce wsiedliśmy do aut i wyruszyliśmy w drogę. Dotarliśmy na miejsce po około 40 minutach i zaczęliśmy wnosić nasze rzeczy do środka. Mammuty pojechały odwiedzić Panią Ule, dyrektorkę szkoły do której zawsze przyjeżdżaliśmy. Mieliśmy czas na zorganizowanie kolacji, pouczenia się wybranych przez nas piosenek i wspólną zabawę. Około 21.00 zjedliśmy wspólnie kolację i rozpoczęliśmy przygotowywanie się do ogniska. Nad naszymi głowami lśniły gwiazdy, a my wspólnie przy ognisku śpiewaliśmy piosenki, rozmawialiśmy i rozmyślaliśmy co przyniesie kolejny dzień.

Pooobudka! Godzina 7 rano, a my już na równych nogach. Poranna toaleta i zasiedliśmy do śniadanka. Trzeba było dobrze się najeść, bo czekała na nas długa wyprawa w nieznane :D. Po śniadaniu odbył się apel, na którym dowiedzieliśmy się co nas czeka tego dnia. Cały ten wyjazd poświęcony był terenoznawstwu oraz zdobyciu odznaki ,,Róża wiatrów”. Dlatego też w sobotę odbyła się trasa przygotowująca nas do zaliczenia biegu, pozwalającego uzyskać właśnie tę harcerską odznakę. Podzielono nas na mniejsze patrole, wręczono mapy i prowiant. Każdy patrol wyruszył na trasę o ustalonej godzinie. Czekało na nas 5 punktów całkiem daleko oddalonych od siebie. Pierwszy z punktów był u Małysza. Nauczył nas on wszystkich oznaczeń na mapie, które pozwalają nam określić co znajduje się w danym terenie. Kolejny z punktów jaki na nas czekał był punkt u Chmury. Tak samo jak ważne jest znanie i posługiwanie się mapą, tak ważne jest umiejętne posługiwanie się busolą. Na tym punkcie właśnie to szkoliliśmy. Chmura opowiedział nam jak poprawnie posługiwać się busolą i w jaki sposób wyznaczać azymuty. Po tym szkoleniu czekał na nas krótki bieg, który mieliśmy zrobić bardzo dokładnie. Gdy to wykonaliśmy pomaszerowaliśmy dalej. Trzeci z punktów u Playboya polegał na narysowaniu przez nas mapy  okolicy w której się znajdujemy,  tak by była ona czytelna i zrozumiała. Choć pogoda się później nieco pogorszyła zostały jeszcze 2 punkty do zaliczenia. Kolejny z nich u Wallego, na którym to przypomnieliśmy sobie jak określać kierunki świata za pomocą: drzew, mchu, gwiazd i innych czynników naturalnych. Jak już wiadomo musztry nigdy za dużo, mamy sporo nowych osób dla których szkolenie z niej się bardzo przyda. Bzyku o to zadbała i nam je przeprowadziła :). Po zaliczeniu wszystkich pięciu punktów czekał na nas cel wyprawy, znana nam już ,,Górka Łosiowa”. Tam odpoczęliśmy i zjedliśmy przepyszne danie, o nazwie ,,Paw”. Makaron z mięsem mielonym, marchewką, sosem i ulubionymi pieczarkami Małego. Zaraz, zaraz, ale te wszystkie menażki ktoś musi pozmywać. Tak więc padła propozycja zagrania w Marynarza. Walka toczyła się o umycie wszystkich menażek i ogromnego brudnego gara. Myjąc to musiała osobą na, którą ,,wypadło”, ale również osoba przed i za. Ogarnęły nas wielkie emocje, gdy Chmura zaczął wyliczanie. 82, 83, 84…. 85! Mamy zwycięzców, brudne gary przypadły mi, Moherowi oraz Igle :D. To była bardzo emocjonująca gra. Rozeszliśmy się potem dookoła ogniska, chwilę postaliśmy, zrobiliśmy pamiątkowe fotki i wróciliśmy do remizy. Jazda w Lublinie to także lubiana atrakcja. Dojechaliśmy na miejsce i już niedługo miał dla nas wystąpić zespół ,,Córas&Papas”! Tak więc ułożyliśmy się wygodnie i czekaliśmy  na wykonawców. Mogliśmy sobie wypocząć przy dźwiękach wspaniałej muzyki. Kolejnym miłym akcentem wieczoru był słodki glut, czyli bomba cukrowa. Kisiel z kawałkami bakalii, skórek pomarańczy, herbatników, czekolady i wiele, wiele więcej. Dzień uczciliśmy tradycyjnie ogniskiem na którym podzieliliśmy się wrażeniami dotyczącymi minionego dnia. Jak się okazało niektórzy postanowili sobie trasę nieco urozmaicić, niektórzy nawet ruszyli na pomoc Obamie ;). Siedzieliśmy przy ogniu śmiejąc się, grając, opowiadając i śpiewając. Tak nam minął główny dzień wyjazdu.

Niedziela, czyli czas sprawdzenia swoich umiejętności. Mycie, śniadanie i sprawdzian praktyczny. Każdy z nas musiał samodzielnie pokonać trasę z pięcioma punktami z mapy i pięcioma odmierzanymi busolą. Był to pierwszy krok, który zbliżał nas do upragnionej odznaki. Pogoda tego dnia była naprawdę sprzyjająca więc bieg był również przyjemnością :). Po powrocie wszystkich na metę została jeszcze część teoretyczna, 19 pytań dotyczących terenoznawstwa. Oddaliśmy karteczki i zaczęliśmy pakowanie i sprzątanie remizy. Gdy wszystko już było ogarnięte przyszła pora na apel podsumowujący biwak. Chmura zwołał nas i już wszystko było jasne. Prawie wszyscy przebiegli bieg dobrze. Pojawiły się też wielkie zaskoczenia. Na miejscu 1 pojawił się Domino! Był to jego pierwszy biwak i pierwszy bieg na orientację. Ogromnie mu gratulujemy. Właściwie większość osób nowych znalazła się na bardzo wysokim miejscu i prześcignęła tych nieco bardziej ,,doświadczonych”. Pochłonęła nas ogromna euforia, wystąpiliśmy i odebraliśmy swoją wyczekiwaną odznakę ,,Róży Wiatrów” :). Biwak skończył się dla nas naprawdę bardzo miło. Jak zwykle szkoda było nam odjeżdżać i opuszczać nasz ,,drugi dom”. Na szczęście wiemy, że wrócimy do niego jak najszybciej się da, by znów tak wspaniale spędzić czas. 

Na biwaku byli: Chmura, Wallson, Bzyku, Małysz, Śliwek, Playboy, Wilku, Ałycza, Wichura, Grucha, Szycha, Luby, Hustlik, Grożen, Haski, Wizjer, Wąski, Dudek, Szóstka, Moher, Beza, Igła, Rogu, Huragan, Sir, Mały, Domino 

06 lut

Mamucie INO w śniegu

Zbiórka 77MDH – 05.02.2016 – Spherical Image – RICOH THETA

Nadeszła niedziela, a to oznacza, że pora wybrać się na zbiórkę do lasu! Zebraliśmy się wszyscy o godzinie 11.00 pod wiaduktem obwodnicy przekonani, że będzie to zwykły bieg z busolą. Odbyliśmy meldunek i słuchaliśmy Chmury, który opowiadał nam co nas czeka na dzisiejszej zbiórce. Okazało się, że tego zimowego, pięknego, śnieżnego dnia odbędzie się ,,bieg” z mapą. Na mapie zaznaczone było 7 punktów, na których znajdowały się literki, które po ułożeniu miały stworzyć pewien wyraz. Zostaliśmy podzieleni na mniejsze patrole i co 3 minuty wychodziliśmy na trasę. Idąc podziwialiśmy nasz wspaniały las otulony białym puchem :). Na punktach nie zawsze były widoczne literki, czasem trzeba było je trochę poszukać. Po przejściu tej bardzo przyjemnej drogi, jak się później okazało czekało na nas ognicho. Chwilę odpoczęliśmy ale trzeba było jeszcze ułożyć wyraz! Trzeba przyznać, że niektórym patrolom wyszedł on dość specyficzny :D. Cizma, Kiroszima i tak do prawidłowego, czyli Zawisza. Pozbieraliśmy drewno by dołożyć do ognisko i mogliśmy już zacząć sobie smażyć kiełbaski. Gdy wszyscy się już zjawili i szczęśliwie dotarli porozmawialiśmy sobie wspólnie, pośmialiśmy się i omówiliśmy plany na przyszłe zbiórki. Ta zbiórka była naprawdę bardzo udana. Nie ma chyba lepszych planów na niedziele niż spędzenie czasu z przyjaciółmi w leśnej bajkowej krainie 🙂

Na zbiórce byli: Chmura, Wallson, Hajdi, Małysz, Wilku, Grucha, Szóstka, Igła, Szycha, Gustlik, Luby, Puma, Dudek, Puchacz, Rogu, Sir

29 sty

Zbiórka w formacie 360st

Postanowiliśmy podzielić się kolejną nowinką techniczną (jesteśmy ich miłośnikami), dzięki której można w formacie 360 stopni zobaczyć jak wyglądają nasze zbiórki 🙂 Czasem wygląda to komicznie… ale wynika to głównie z naszych wygłupów 😉 Nie da się jednak zaprzeczyć, że jest to ciekawa forma zapisywania wspomnień, które po latach z całą pewnością będą smakowały wybornie! Zapraszamy do oglądania:

Post from RICOH THETA. – Spherical Image – RICOH THETA

Małysz, Wallson, Bojka i Ałycza w czasie ustawiania trasy

 

Post from RICOH THETA. – Spherical Image – RICOH THETA

Małysz i Wallson w czasie ustawiania trasy