Lisy wyszły z nory…

Szare, krótkie zimowe dni, to raczej ciężka pora roku zarówno dla lisów, żbików, niedźwiedzi… jak i mammutów. Ostatni miesiąc był dłuuuugim pasmem lenistwa, obżarstwa i chaosu, co raczej nie pomagało w poprawie ogólnego nastawienia do życia. Czas najwyższy jednak się zmobilizować i w końcu zrobić coś konstruktywnego… coś, co pozwoli nam wrócić do normalnego drużynowego rytmu.
Jako pierwsze sygnał do działania dały lisy, które zorganizowały dziś bardzo ciekawą grę miejską po różnych zakątkach Żyrardowa. Mimo śniegów, mimo mrozów czas szybko nam upływał na realizacji ciekawych zadań i łamigłówek. Ącka jako pani policjantka przetestowała, czy płynie w nas krew Sherlocka Holmesa, Łaguś sprawdzała naszą orientację w terenie… a właściwie w parku. Po przejściu pod kościół dostaliśmy się pod ostrzał pytań na temat naszego kościoła farnego, zaś w okolicach rynku Opał urządziła tor przeszkód z jajem… co wywoływało śmiech i zaciekawienie wśród przechodniów. Rozwiązanie gry miejskiej nastąpiło w budynku Dworca PKP, gdzie zebrane informacje powinny dać możliwość rozwiązania zagadki będącej motywem przewodnim całej zabawy.

Na koniec przeszliśmy do lasu, aby spotkać się przy naszym tradycyjnym „pozbiórkowym” ognisku. Tradycyjnie już podczas takiego ogniska opiekliśmy przyniesioną z domów „padlinę” , a zastęp organizujący zbiórkę (Lisy) dokonał podsumowania naszych zmagań.
Jakiegoś wielkiego zaskoczenia nie było 😉 Najlepiej wypadł patrol złożony ze zmiksowanego Zastępu III Żbiki i Zastępu V Niedźwiedzie, zdobywając łącznie 15pkt. Drugie miejsce przypadło Zastępowi LXXVII Mammuty który zdobył jedynie punkt mniej (łącznie 14pkt). Punktów trzynaście i tym samym trzecie miejsce przypadło Zastępowi IV Wilki. Podsumowując… zbiórka była naprawdę fajna i co najważniejsze przemyślana 😉 Bawiliśmy się mimo mrozu naprawdę fajnie, za co wszystkim Lisom biorącym udział w organizacji zbiórki bardzo dziękujemy! Zobaczymy co niebawem pokażą Żbiki 😉

Akcja Znicz zakończona. Tak jak się tego spodziewaliśmy, kosztowała ona na mnóstwo wysiłku (nieoczekiwanie również nerwów)… jednak wszystko dobiegło do szczęśliwego końca. Spać się trochę chce (od wczesnego wstawania), nogi trochę bolą (od długiego stania), ale jesteśmy szczęśliwi, bo udało się podreperować budżet naszej drużyny. Naszym harcerzom należą się słowa pochwały za wielka pracowitość i poświęcony czas! Dzięki temu czeka nas pewnie wiele miłych chwil w tym roku harcerskim 😉
1 listopada to też dla nas czas zadumy. Od lat ten dzień kojarzył nam się z wartą przed pomnikiem Żołnierzy AK poległych w 1939 roku… los jednak spowodował, że dzień ten nigdy nie będzie już wyglądał jak dawniej. Wodzu nie poprowadzi pierwszej zmiany warty przed wielkiego orła z czerwonego kamienia, zaś my będziemy zmuszeni zmobilizować wszystkie siły i umiejętności przed grobem Naszego Ukochanego Drużynowego, aby zmiana warty wypadła jak najlepiej. A Wodzu patrzy na nasze karkołomne sztuki… potknięcia i niedociągnięcia miejmy nadzieję cierpliwym i łaskawym okiem!





