Tag: 77

12 lip

RINO + Biwak

Etap 1 RINO: Korytów - Olszówka (7KM)

Niewątpliwie czuć, że mamy wakacje i nasi harcerze rozjechali się na wypoczynek, bo frekwencja nie była w czasie RINO oszałamiająca. Na starcie stawiło się 13 osób wyposażonych w jednośladowe maszyny. Ci którzy nie byli z nami na RINO i na biwaku niech żałują, bo zabawa była przednia… a i przygód oczywiście nie brakowało. Niska frekwencja spowodowała, że RINO stało się zwyczajną rowerową wycieczką. Wystartowaliśmy nieśpiesznie sprzed magazynu drużyny obierając kurs na południowy- zachód, po drodze wykonując dwa zadania które były fragmentem RINO. Etap pierwszy naszej eskapady zakończyliśmy we wsi Olszówka, gdzie okrutnie zmęczeni posililiśmy się lodami śmietankowymi 🙂 Tu peleton dopędził Wallson, który organizował RINO i na rowerze miał nie jechać.

 

Etap 1 RINO - 77 Mazowiecka Drużyna Harcerska
Etap 2 RINO: Olszówka - Św.Anka (14KM)

Drugi etap zmuszeni byliśmy zaraz po wznowieniu wstrzymać, bo Grajowi posłuszeństwa odmówił stalowy rumak 😉 Tylne koło w rowerze Graja stało się od spodu dosyć plaskate, nie było więc innego wyjścia jak wezwać wóz techniczny. Wóz techniczny w postaci Kanona powożącego Niblunem zjawił się bardzo szybko, dowiózł nowy rower… mogliśmy wiec ruszać dalej. Jadąc polami okiem rzuciliśmy na naszą „lokalną saharę”, która jest dziełem kopalni kruszywa Budokrusz, a następnie ruszyliśmy bocznymi dróżkami w kierunku Mszczonowa. We Mszczonowie wjechaliśmy na Trakt Tarczyński, wzdłuż którego całkiem niedawno zbudowano komfortową ścieżkę rowerową. Traktem dotarliśmy aż nad jeziorko w lesie za Mszczowem, znane jako św.Anka

 

Etap 3 RINO - 77 Mazowiecka Drużyna Harcerska
Etap 3 RINO: Św.Anka - Radziejowice (10KM)

 Trzeci etap rozpoczęliśmy zabawą dla hardkorów a następnie małym błądzeniem. Hardkorem był Żmijas, który rozpędzał swój bolid do prędkości kosmicznych, po czym z impetem przejeżdżał przez małą rzeczkę –  polecam zobaczyć to na filmie! Jadąc dalej nagle skończyła nam się droga (choć mapa przekonywała inaczej), musieliśmy więc zawrócić. Piękne krajobrazy które przywitały nas w okolicach Grzegorzewic zmusiły nas do krótkiego postoju, który spożytkowaliśmy na dziabnięcie po małej kanapeczce. Lasami, łąkami, polami wzdłuż pięknych stawów grzegorzewickich dotarliśmy do Radziejowic, gdzie dzielni młodzi kolarze rozpoczęli okupację wiejskiego sklepu 😉 Lodzik śmietankowy, cola, czipsiki… tak wyglądał nasz wypoczynek.

 

Etap 4 RINO - 77 Mazowiecka Drużyna Harcerska
Etap 4 RINO: Radziejowice - Rancho Pioruna (8KM)

Lekko już poddarci, umorusani i z odgniecionymi tyłkami rozpoczęliśmy ostatni etap naszej podróży. Z Radziejowic przez Nowe Budy i Budy Michałowskie popedałowaliśmy w kierunku posiadłości Pioruna 😉 Szczególną uwagę mijanych osób wzbudzał Żmija któremu posłuszeństwa odmówiło siodełko, więc korzystał z rowerowego bagażnika. Jadąc w ten sposób wyglądał przekomicznie… jak kierowca jakiegoś zdezelowanego harleya 🙂 Około godziny 18:00 po przejechaniu blisko 50KM dotarliśmy na miejsce naszego biwaku. Mimo zmęczenia musieliśmy się zabrać za przygotowanie miejsca i rozbicie namiotu. Przebrani w suche ciuchy… tym razem już harcerskie a nie rowerowe siedliśmy do ogniska. Śpiewogranie układało się nam jakoś wyjątkowo dobrze, bo spać położyliśmy się już gdy było dosyć widno. Na biwaku odwiedził nas Muzyk oraz Hajdi… tu szacunek dla niego, bo po niedawnym wypadku nie jest w najlepszej kondycji. Przy ogniu nie zabrakło oczywiście naszego gospodarza, czyli Pioruna 🙂 Mamy nadzieję, że przypomniały mu się stare dobre czasy i będzie w ogniskach drużyny uczestniczył częściej. Rano jak to na biwaku pobudka była raczej ciężka. Z błogiego snu wyrwaliśmy się dopiero około godziny 9:00 … niestety było to zbyt późno, żeby spakować graty i zdążyć do domu przed deszczem. W połowie drogi do Korytowa (okolice Bieganowa) dopadła nas ogromna ulewa z gradem. Chwilę próbowaliśmy ją przeczekać pod mostem kolejowym, ale daliśmy spokój i całkowicie mokrzy ruszyliśmy dalej. Harcerz jest pogodny przecież 😉

 

no images were found

 

 

04 lip

Ostatnia Droga…

Garść obrazów, fotograficznych wspomnień z ostatniej drogi Naszego Kochanego Drużynowego – phm Roberta Komonia. Wspominajcie ciepło tego Wspaniałego Człowieka, bo ile Go znamy… pewnie by nie chciał, żeby się smucić po jego odejściu. Po prostu postarajcie się pozostawić świat po sobie choć odrobinę lepszym od tego który zastaliście.

 

no images were found

 

W imieniu całej 77 Mazowieckiej Drużyny Harcerskiej im. Zawiszy Czarnego chciałbym podziękować autorowi powyższych zdjęć – Pawłowi Świątkowi. Paweł… jesteśmy Ci ogromnie wdzięczni, pamiętaj, że możesz liczyć na pomoc naszej drużyny.

wallson

30 cze

Godne Pożegnanie Wielkiego Człowieka

77 Mazowiecka Drużyna Harcerska zawsze przypominała legendarnych trzech muszkieterów, gdzie  „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”. Z naszym Ukochanym Drużynowym byliśmy do samego końca… nie mogło być inaczej, bo tak nas nauczył.  Mamy nadzieję, że pożegnaliśmy Wodza godnie, że nie musiał się wstydzić patrząc na nas z góry. Piorun z jasnego nieba nie uderzył, obłoki się nie rozstąpiły i nikt nas od patałachów nie nawyzywał (jak to miał w zwyczaju) więc chyba daliśmy radę. A staraliśmy się dla Niego ze wszystkich sił.

77 Mazowiecka Drużyna Harcerska - Pogrzeb dh Roberta Komonia 77 Mazowiecka Drużyna Harcerska - Pogrzeb dh Roberta Komonia

 

 

 

 

 

Pogrzeb zgromadził tysiące bliskich, przyjaciół, harcerzy, znajomych… co jest chyba miarą wielkości phm Roberta Komonia. W imieniu całej drużyny dziękujemy wszystkim harcerzom którzy zostawili swoje codzienne obowiązki aby uczestniczyć w ostatniej drodze Naszego Drużynowego. Dzięki Wam, dzięki Waszej obecności w godny sposób pożegnaliśmy Wielkiego Człowieka.

77 Mazowiecka Drużyna Harcerska - Pogrzeb dh Roberta Komonia 77 Mazowiecka Drużyna Harcerska - Pogrzeb dh Roberta Komonia

Jako drużyna pragniemy też rozwiać wszelkie obawy… nie przestaniemy działać! Będziemy kontynuowali i pielęgnowali dzieło phm Roberta Komonia „Wodza”. Prawdopodobnie najlepsza drużyna między Lisboną a Ułan-Bator niebawem pokaże lwi pazur.

22 cze

Wspomnienie

Robert Komoń "Wodzu" - 77 Mazowiecka Drużyna HarcerskaKto znał „Starego” , „Wodza” – jak mówili o Nim Jego harcerze lub „Kobosa” czy „Robsona” jak do Niego zwracali się starzy kumple, instruktorzy Jego pokolenia, ten wie, że był prawdziwym skautem. Do współczesnego harcerstwa odnosił się – uważał je za zbyt zbiurokratyzowane, odległe formą od prawdziwego skautingu, którego ideom był całkowicie oddany. Jego idolem był bowiem założyciel skautingu Robert Baden-Powell, którego śladami wiecznie podążał.

Jego żywiołem był las. Zabierał swoich harcerzy na obcowanie z naturą w oryginalnym, skautowym wydaniu – uczył młodzież sztuki przetrwania w leśnych ostępach, z nadzieją, że zawsze będą sobie umieli poradzić w trudnych warunkach. Organizował obozy, biwaki, rajdy, złazy, manewry, gry terenowe, biegi patrolowe. Był bardzo wymagający, dbał o dyscyplinę. „Nowym” przychodzącym do drużyny stawiał wysoko poprzeczkę. Nie wszyscy byli w stanie przejść tę próbę, ale Ci którym się udało zostali w drużynie ponad 20 lat. Tak więc dla niektórych był wzorem, szefem, „starym” i kompanem od najmłodszych lat.

Był dobrym kumplem, gotowym dla przyjaźni do wielu wyrzeczeń. Oprócz rywalizacji, którą toczyliśmy będąc drużynowymi, byliśmy przyjaciółmi. Był bardzo pomysłowy i optymistycznie nastawiony do życia. Jego specyficzne poczucie humoru, choć nie zawsze dobrze odbierane przez otoczenie, było dobrze rozumiane przez bliskich i przyjaciół. Był dowcipny i cenił życie z dużą dozą szaleństwa i zabawy. To On wykreował „Śpiega” – moje harcerskie przezwisko uzywane w kręgach harcerskich i nie tylko.

Kiedy zostałam Komendantką Hufca podjęliśmy bliską współpracę. Został moja prawą ręką. Wielokrotnie odbywaliśmy narady w moim mieszkaniu. Podczas swojej służby jako Zastępca Komendanta likwidował naszą bazę harcerskiej Akcji Letniej w Dębówku – ulubione miejsce obozowania żyrardowskich harcerzy, pamiętające jeszcze również jego ojca – Aleksandra, który także był instruktorem ZHP, aktywnym do ostatnich chwil swojego życia, wyjeżdżającym z młodzieżą na obozy harcerskie. Kobos zamykał więc sprawy formalno-prawne związane z zakończeniem funkcjonowania Dębówka jako stałej stanicy obozowania Hufca Żyrardów.

Przestała brzmieć radosna piosenka „Do Dębówka dziś jedziemy, do Dębówka pod namioty…” czy „Zielony Mundur” , przestała brzmieć gitara „Wodza”, energicznie wydawane komendy zostaną już tylko w pamięci…

17 czerwca 2011 roku odszedł na wieczna wartę podharcmistrz ROBERT KOMOŃ, drużynowy 77 Mazowieckiej Drużyny Harcerskiej im. Zawiszy Czarnego przez 27 lat, odznaczony Krzyżem Zasługi dla ZHP i odznaką Przyjaciel Dziecka. Będzie nam Ciebie brakowało Robercie, „Wodzu” , „Kobosie”. Niegdyś Ty pełniłeś warty honorowe, teraz warty będą stały przy Tobie. CZUWAJ DRUHU!

 

 

Hm Beata Marzęda-Przybysz
Komendantka Hufca ZHP Żyrardów
im. Harcerzy Młodego Lasu