Zbliża się 1 listopada, dzień w którym odwiedzimy swoje rodzinne groby, ale również będziemy wspominać najbliższych nam harcerzy którzy odeszli niestety na wieczną wartę, hen daleko gdzieś na połoniny niebieskie. Jak co roku (około godziny 16:00) honorowa warta stanie przy grobie nieodżałowanego drużynowego 77MDH phm. Roberta „Wodza” Komonia, równolegle nasi harcerze podejmą wartę przy grobie hm. Henryka Godlewskiego „Godlesia”.
hm Henryk „Godleś” Godlewski
Blisko rok temu odszedł od nas hm. Henryk Godlewski, chyba najbardziej zasłużony instruktor Hufca ZHP Żyrardów, pionier harcerstwa na terenie Żyrardowa. Hm Henryk „Godleś” Godlewski był osobą szczególnie ważną dla 77 Mazowieckiej Drużyny Harcerskiej, gdyż to za jego sprawą w roku 1984 została reaktywowana historyczna, przedwojenna żyrardowska drużyna – 77 MDH. To na jego wsparcie po reaktywacji mógł liczyć nowy drużynowy naszej drużyny – phm Witold Urbański, a następnie phm Robert „Wodzu” Komoń. Godleś był dla wszystkich zasłużonych harcerzy 77MDH ikoną przedwojennego harcerstwa, mentorem, harcerskim wzorem do naśladowania. Mimo różnych represji władz komunistycznych, zawsze wpajał w swoich harcerzy przedwojenne wzorce, a harcerze którzy za sprawą hm Henryka Godlewskiego składali przyrzeczenie harcerskie, zawsze przyrzekali „całym życiem pełnić służbę Bogu i Polsce” a nie „pracować dla dobra Ojczyzny i sprawy socjalizmu”. Życie „Godlesia” nie było usłane różami, na początku lat 50tych XX wieku, za swoją działalność w strukturach harcerskich został skazany na dwa lata więzienia, które zostały zamienione na dwa lata ciężkich robót w kopalni. W ostatnich latach nie udzielał się w życiu harcerskim, jak to mówił „pozostawiając pole do popisu dla młodych instruktorów”, zawsze można było jednak liczyć na jego wsparcie czy wielkie doświadczenie harcerskie.Garść wspomnień hm Henryka „Godlesia” Godlewskiego o 77MDH i przedwojennym harcerstwie udało się zarejestrować kamerą w lutym 2012 roku podczas przemiłej wizyty przy kawie i herbacie w Jego domu.
.
.
Kto znał „Wodza” – jak mówili o Nim Jego harcerze lub „Kobosa” czy „Robsona” jak do Niego zwracali się starzy kumple, instruktorzy Jego pokolenia, ten wie, że był prawdziwym skautem. Do współczesnego harcerstwa odnosił się z dystansem– uważał je za zbyt zbiurokratyzowane, odległe formą od prawdziwego skautingu, którego ideom był całkowicie oddany. Jego idolem był bowiem założyciel skautingu Robert Baden-Powell, którego śladami wiecznie podążał.
Jego żywiołem był las. Zabierał swoich harcerzy na obcowanie z naturą w oryginalnym, skautowym wydaniu – uczył młodzież sztuki przetrwania w leśnych ostępach, z nadzieją, że zawsze będą sobie umieli poradzić w trudnych warunkach. Organizował obozy, biwaki, rajdy, złazy, manewry, gry terenowe, biegi patrolowe. Był bardzo wymagający, dbał o dyscyplinę. „Nowym” przychodzącym do drużyny stawiał wysoko poprzeczkę. Nie wszyscy byli w stanie przejść tę próbę, ale Ci którym się udało zostali w drużynie ponad 20 lat. Sam granatowy sznur 77MDH nosił bardzo długo… 27 lat to szmat czasu, podczas którego poświęcił naprawdę wiele czasu i energii, aby być dobrym drużynowym. Wszystko układało się świetnie, aż do momentu kiedy zupełnie niespodziewanie został przerwany Jego niesamowity życiorys. Ci z harcerzy 77MDH którzy pamiętają „Wodza” nigdy chyba nie uwierzą w jego odejście… ot Jego kolejny żart, z których był znany. Człowiek którego życie stanowiło 1/3 historii harcerstwa wydawał nam się przecież niezniszczalny.
W naszej internetowej galerii pojawiły się właśnie zdjęcia z obozu w Szklanej Hucie. Dzięki nim, po paru miesiącach, znów możemy wrócić do wspomnień z tych pięknych wakacyjnych dni. Pamięć ludzka bywa ulotna, więc zdjęcia te są dowodem na to, że wzięliście udział w naprawdę niełatwym i wymagającym obozie. Cóż… pozostaje Wam trochę pogratulować, że przetrwaliście krzyki drużynowego, orbity w trudnym terenie czy niemiłosierny upał. Mamy nadzieję (my Mammuty), że udało Wam się z tego obozu wynieść naprawdę dużo nauki, dzięki czemu łatwiej będzie Wam w tym obecnym roku harcerskim. W chwili obecnej do obejrzenia macie zdjęcia… niebawem jeszcze opublikujemy film 🙂 Miło jest powspominać ? Co w Waszej pamięci utkwiło najbardziej? Jakieś wspomnienie? Zdarzenie? Jakiś alarmik nocny? Czekamy na Wasze wpisy (komentarze) pod tym artykułem 😉
W najbliższy łykend 26-28.09.2014 jedziemy do naszych sąsiadów zza miedzy (Hufiec ZHP Jaktorów) na Rajd Szlakami Grupy Kampinos AK. Jak pokazuje doświadczenie z lat ubiegłych, jest to najciekawszy i najlepszy rajd w naszym województwie a może i dalej 😉
Aby rajd był przyjemnością, do plecaka trzeba zapakować odpowiedni ekwipunek. Przede wszystkim zbędne rzeczy trzeba zostawić w domu, bo ciężki plecak skutecznie utrudnia wędrówkę. podstawowy ekwipunek to: śpiwór lub koc, komplet bielizny na 3 dni, kurtka + spodnie moro (ew. kurtka przeciwdeszczowa + ciemne spodnie), pełne umundurowanie (dotyczy osób będących już od dłuższego czasu w drużynie), ciepła bluza lub sweter w ciemnym kolorze, czarna koszulka drużyny z lilijką (ew. czarna koszulka z jak najmniejszą ilością nadruków) wygodne rozchodzone buty za kostkę (te które używamy na zbiórkach), menażka lub miska + niezbędnik (ew. łyżka do jedzenia), artykuły biurowe (długopis, ołówek, notesik), podręczne plastry na obtarcia, przybory do mycia (szczotka do zębów, mydło, ręcznik), lekka (mała) latarka. Pamiętać koniecznie trzeba o: butach na zmianę (adidasy), prowiancie (kanapki z 1 chleba lub z 10 bułek). Spotykamy się w piątek o 18:00 przed Szkołą nr.4
Zanim pojedziemy na ten rajd warto abyście poznali tło historyczne wydarzeń w związku z którymi jest on organizowany. Z pomocą informatora podesłanego przez organizatorów rajdu chciałbym Wam przybliżyć czym była Grupa AK Kampinos, a także co wydarzyło się pod koniec września 1944 pod Jaktorowem. Warto przeczytać poniższy (długi) tekst… bo wiedza ta pewnie wielokrotnie przyda się na trasie rajdu 🙂
Grupa AK „Kampinos” byli to żołnierze VIII Rejonu, VII Obwodu Okręgu Warszawskiego AK „Obroża”, kpt. Józefa Krzyczkowskiego „Szymona” i włączone do rejonu oddziały zgrupowania Stołpecko-Nalibockiego AK, dowodzone przez cichociemnego por. Adolfa Pilcha „Górę”, „Dolinę”, które jak cała Warszawa w godzinie „W” przystąpiły do Powstania. Byli to również żołnierze – powstańcy z innych rejonów, którzy w wyniku operacji „Burza” w Warszawie, w sierpniu 1944 r., znaleźli się na terenie Puszczy Kampinoskiej. Zgrupowanie liczyło ok. 2600 żołnierzy, zaś dowódcą zgrupowania (od 23.08.1944r. ) był por. Alfons Kotowski ps. „Okoń”.
Alfons Kotowski ps. „Okoń” przemawia do żołnierzy zgrupowania „Kampinos”
Budy Zosiny – to niewielka wieś położona 4 km na zachód od Jaktorowa, założona wśród mokradeł i bagien Puszczy Jaktorowskiej przez budników (chłopów trudniących się wyrębem lasów). W XIX w. dzięki działalności właścicieli okolicznych dóbr – rodziny Łubieńskich, wieś znacznie się rozwinęła. Niestety, w czasie II wojny światowej miejscowość zostaje spalona przez okupanta hitlerowskiego. Wtedy też oddziały Armii Krajowej Grupy „Kampinos” stoczyły tu największą bitwę z Niemcami w czasie II wojny światowej na Mazowszu. Przeszła ona do historii pod nazwa „Bitwy pod Jaktorowem”.
Od początku wojny Puszcza Kampinowska była schronieniem dla ludności żydowskiej, jeńców wojennych i zbiegów z obozów. Tu także działały różne formacje ruchu oporu. Najliczniejszą z nich była Armia Krajowa tworząca VIII rejon – Kampinos. Przed wybuchem Powstania Warszawskiego następuje pełna mobilizacja żołnierzy. W ramach Rejonu powstają dwie kompanie, do których zostaje włączone Zgrupowanie Stołpecko-Nalibockie (które z rejonu Baranowicz na Kresach Wschodnich przedarło się przez okupowany kraj w okolice stolicy i 6 czerwca 1944 zasiliło rejon VIII) oraz żołnierze innych obwodów zmobilizowani w ramach akcji „Burza”. Łącznie ok. 3 tys. żołnierzy. Powstałym zgrupowaniem AK „Kampinos” dowodzi mjr Józef Krzyczkowski ps. „Szymon”, a potem od 23 sierpnia 1944 r. mjr Alfons Kotowski ps. „Okoń”.
Grupa ta stanowiła część Armii Powstania Warszawskiego, brała udział m.in. w walkach: 3 sierpnia w likwidacji silnej jednostki niemieckiej pod Truskawką, a od 10 sierpnia kierowała do stolicy amunicje i broń podejmowana ze zrzutów alianckich. Szczególnie ciężkie straty poniosła w bitwie o Dworzec Gdański w Warszawie – z ok. 100 żołnierzy, połowa poległa. Przez 2 miesiące trwania powstania Puszcza Kampinoska była wyzwoloną Rzeczpospolitą, gdzie władze sprawował dowódca Zgrupowania. Dzięki temu walcząca Warszawa była chroniona od północy, a partyzanci blokowali Niemieckie ciągi zaopatrzeniowe i komunikacyjne. Dla Niemców „Grupa Kampinos” cały czas była poważnym problemem. Stopniowo zwiększali oni siły otaczające zgrupowanie. Jednakże przez cały sierpień i prawie do końca września, nie zdecydowali się na uderzenie. Powodem tego, było prawdopodobnie między innymi, przecenianie sił zgrupowania. Przyjęta przez partyzantów taktyka szybkiego przerzucania oddziałów, co stosowała zaprawiona w takich działaniach kawaleria nalibocka, dezorientowała Niemców, którzy siły „Grupy Kampinos” szacowali na co najmniej 15 tysięcy ludzi.
Operacja „Sternschnuppe” (Spadająca Gwiazda)
Z czasem, gdy powstanie zaczęło chylić się ku upadkowi, Niemcy przystąpili do likwidowania Zgrupowania AK. W tym celu wydzielili specjalne dwie grupy operacyjną pod nazwą „Sternschnuppe” (Spadająca Gwiazda) – grupę północ i grupę południe. Przeznaczenie tak potężnych sił (ok. 6 tys. żołnierzy) do likwidowania „Grupy Kampinos” świadczy o tym, że niespełna dwumiesięczne działania bojowe zgrupowania, zostały przez Niemców wysoko ocenione. 22 września rozpoczęto akcję „Sternschnuppe” – lotnictwo niemieckie zaczęło bombardować miejsca postoju partyzantów. Wobec groźby okrążenia, część żołnierzy zdemobilizowano a reszta w sile ok. 2 tys. żołnierzy z taborem 300 wozów ruszyła 27 IX w kierunku Gór Świętokrzyskich. Dowodził nimi mjr Alfons Kotowski ps. „Okoń”. Puszczę oddziały AK opuszczały w okolicy Kampinosu pod ostrzałem czołgów i lotnictwa. Nocą pokonano 20 km, osiągając 28 września lasy koło Zamczyska – Bieliny. W lasach tych przeczekano dzień a nocą po ciężkiej walce partyzanci przebili się za szosę Sochaczew – Poznań, kierując na lasy Puszczy Mariańskiej. Rankiem 29 września oddziały partyzanckie osiągnęły tory kolejowe pod Jaktorowem. Dowódca mjr A. Kotowski wydał rozkaz – postoju dla odpoczynku. W tym czasie dotarli żołnierze jednostek rozbitych na szosie sochaczewskiej. O 11.00 dowódca wydał rozkaz dalszego marszu. Niestety od strony Grodziska Mazowieckiego nadjechał pociąg pancerny, zamykając Grupę w okrążeniu. W wyniku całodniowej krwawej bitwy z oddziałami niemieckiej grupy „Bernard” (ok. 2 tys. żołnierzy) wspartej lotnictwem, artylerią i czołgami, partyzanci ponieśli klęskę. Zadali jednak wrogowi znaczne straty. W bitwie Niemcy stracili: kilkanaście pojazdów pancernych, jeden samolot ( co jest ewenementem jak na walki partyzanckie) i ok. 200 żołnierzy. Straty powstańców to – 150 zabitych ( w tym mjr A. Kotowski), 120 rannych i 150 w niewoli. Część z rannych i wziętych do niewoli Niemcy zamordowali. Z pomocą walczącym przyszedł niezwykły sojusznik – stacjonujące w okolicy wojsko węgierskie, które pozorowało branie partyzantów do niewoli i uwalniało w bezpiecznych miejscach.
Niestety w walce nielicznym jednostkom udało się przedostać przez tory. Niezwykłego czynu dokonała kawaleria pod dowództwem por. Z. Koca ps. „Dabrowa”, przebijając się szarżą w dzień przez centrum Żyrardowa. Należy jeszcze wspomnieć o dziesiątkach pomordowanych mieszkańców puszczańskich wiosek. Po opuszczeniu ich przez zgrupowanie, Niemcy wszystkie te wsie spacyfikowali, paląc zagrody i rozstrzeliwując wielu z ich mieszkańców. Oni również są bohaterami „Grupy Kampinos”, bowiem dzięki ich pomocy i przychylności zgrupowanie mogło żyć i walczyć. Mieszkańcy okolicznych wiosek, pomimo cierpień i strat, jakich doznali, nie mają żalu do partyzantów, czują się z nimi związani, są ich częścią, należą do „Grupy Kampinos”. W takich okolicznościach zakończyła się ostatnia bitwa Zgrupowania AK „Kampinos”. Kilka dni później – 2 października, Warszawa skapitulowała i powstanie upadło. Dla partyzantów walka się jednak nie skończyła. Z ok. 80 ułanów, którzy przebili się zorganizowano oddział kawalerii a z pozostałych żołnierzy kompanie piechoty. Całością dowodził por. Adolf Pilch ps. „Dolina”. W końcu października oddziały te włączono do 25 Pułku Piechoty Ziemi Piotrokowsko-Opoczyńskiej pod nazwą – 3 Batalionu Kampinos i walczyły one do drugiej połowy stycznia 1945 r.
Prezydent RP Bronisław Komorowski z harcerzami 77 Mazowieckiej Drużyny Harcerskiej.
Dziś w miejscu ostatniej bitwy jest partyzancki cmentarz z mogiłami 132 żołnierzy. Stoi też pomnik odsłonięty we wrześniu 1964 r. w 20 rocznicę bitwy. Opiekę nad nią sprawuje miejscowa ludność i Urząd Gminy w Jaktorowie. Co roku w ostatnią niedzielę września spotykają się na uroczystościach rocznicowych rodziny partyzantów, liczni goście tacy jak: delegacje MON, Sejmu, pow. grodziskiego, żyrardowskiego, władz okolicznych miast i gmin, komendy powiatowe PSP, Policji.Licznie obecni są także mieszkańcy: Bud Zosinych, Jaktorowa, Baranowa, Międzyborowa i Grodziska Mazowieckiego. W uroczystościach zawsze uczestniczą poczty sztandarowe: organizacji kombatanckich, jednostek WP, harcerzy, Straży Pożarnych i szkół podstawowych z okolicznych miejscowości. Władze komunistyczne chciały zatrzeć likwidując ten cmentarz w latach 60-tych i przenosząc poległych na cmentarz komunalny na Wolę w Warszawie. Tylko dzięki determinacji środowisk kombatanckich i okolicznej ludności nie dopuszczono do tego i spoczywają Oni na ziemi na której stoczyli ostatni bój.
77 Mazowiecka Drużyna Harcerska – Obóz Okartowo 2013
Już za dwa tygodnie 77 Mazowiecka Drużyna Harcerska wyjedzie na obóz! Do 1 sierpnia, kiedy rozpocznie się nasza największa wakacyjna przygoda w tym roku, zostało już naprawdę niewiele czasu. Już od pierwszych godzin obozu, będziemy na najwyższych obrotach, bo w tym roku czeka nas sporo nowości. W tym roku pierwszy raz od dosyć długiego czasu jedziemy autokarem, pierwszy raz od niepamiętnych czasów (1997 – Jarosławiec?) 77 MDH spędzi obóz nad morzem (Szklana Huta – Baza Hufca ZHP Lębork). W dniu wyjazdu o godzinie 17:00 na pewno nie zapomnimy o uczczeniu pamięci wszystkich walczących w Powstaniu Warszawskim… w końcu w tym roku będziemy świętować 70tą rocznicę wybuchu tego wielkiego obywatelskiego zrywu. Rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego, to też okazja do wspominania naszego nieodżałowanego drużynowego – phm Roberta „Wodza” Komonia. Gdyby z nami nadal był, pewnie w tak wyjątkowym dniu podzieliłby się swą ogromną wiedzą na temat Powstania. Jego arcyciekawe powstańcze gawędy przy ognisku niestety odeszły razem z Nim.
Jak co roku w czasie obozu prowadzić będziemy internetową relację live! Na naszym specjalnym kanale facebook: 77MDH – Obozy będziecie mogli na bieżąco śledzić nasze przygody. Codziennie będziemy wysyłali zdjęcia, filmiki i komentarze podsumowujące mijający dzień… liczymy przy tym na Wasze częste odwiedziny, lajki i komentarze. Aby nas obserwować, nie trzeba posiadać konta na facebook’u.