UWAGA!!! WAŻNA INFORMACJA DLA NOWYCH OSÓB W NASZEJ DRUŻYNIE.
Jutro (poniedziałek) o 18:00 zapraszamy rodziców wszystkich nowych osób w drużynie na spotkanie organizacyjne przed wyjazdem na rajd harcerski do Jaktorowa. Spotykamy się z rodzicami przy fontannie na pl. Jana Pawła II Przekażcie informację swoim koleżankom i kolegom.
Rajd odbędzie się w terminie 27-29.09.2013 (piątek-niedziela), wrócimy do domów w niedzielę około godziny 15:00. Całkowity koszt rajdu wyniesie około 25zł.
W najbliższy łykend 28-30.09.2012 jedziemy do naszych sąsiadów zza miedzy (Hufiec ZHP Jaktorów) na Rajd Szlakami Grupy Kampinos AK. Jak pokazuje doświadczenie z lat ubiegłych, jest to najciekawszy i najlepszy rajd w naszym województwie a może i dalej 😉
Aby rajd był przyjemnością, do plecaka trzeba zapakować odpowiedni ekwipunek. Przede wszystkim zbędne rzeczy trzeba zostawić w domu, bo ciężki plecak skutecznie utrudnia wędrówkę. podstawowy ekwipunek to: śpiwór lub koc, komplet bielizny na 3 dni, kurtka + spodnie moro (ew. kurtka przeciwdeszczowa + ciemne spodnie), pełne umundurowanie (dotyczy osób będących już od dłuższego czasu w drużynie), ciepła bluza lub sweter w ciemnym kolorze, czarna koszulka drużyny z lilijką (ew. czarna koszulka z jak najmniejszą ilością nadruków) wygodne rozchodzone buty za kostkę (te które używamy na zbiórkach), menażka lub miska + niezbędnik (ew. łyżka do jedzenia), artykuły biurowe (długopis, ołówek, notesik), podręczne plastry na obtarcia, przybory do mycia (szczotka do zębów, mydło, ręcznik), lekka (mała) latarka. Pamiętać koniecznie trzeba o: butach na zmianę (adidasy), prowiancie (kanapki z 1 chleba), opłacie za rajd (20zł). Przypominamy również o przygotowaniu strojów partyzanckich! Spotykamy się w piątek o 18:00 przed Szkołą nr.4
Tak bawiliśmy się rok temu na rajdzie w Jaktorowie:
Zanim pojedziemy na ten rajd warto abyście poznali tło historyczne wydarzeń w związku z którymi jest on organizowany. Z pomocą informatora podesłanego przez organizatorów rajdu chciałbym Wam przybliżyć czym była Grupa AK Kampinos, a także co wydarzyło się pod koniec września 1944 pod Jaktorowem. Warto przeczytać poniższy (długi) tekst… bo wiedza ta pewnie wielokrotnie przyda się na trasie rajdu 🙂
Grupa AK „Kampinos” byli to żołnierze VIII Rejonu, VII Obwodu Okręgu Warszawskiego AK „Obroża”, kpt. Józefa Krzyczkowskiego „Szymona” i włączone do rejonu oddziały zgrupowania Stołpecko-Nalibockiego AK, dowodzone przez cichociemnego por. Adolfa Pilcha „Górę”, „Dolinę”, które jak cała Warszawa w godzinie „W” przystąpiły do Powstania. Byli to również żołnierze – powstańcy z innych rejonów, którzy w wyniku operacji „Burza” w Warszawie, w sierpniu 1944 r., znaleźli się na terenie Puszczy Kampinoskiej. Zgrupowanie liczyło ok. 2600 żołnierzy, zaś dowódcą zgrupowania (od 23.08.1944r. ) był por. Alfons Kotowski ps. „Okoń”.
Alfons Kotowski ps. „Okoń” przemawia do żołnierzy zgrupowania „Kampinos”
Budy Zosiny – to niewielka wieś położona 4 km na zachód od Jaktorowa, założona wśród mokradeł i bagien Puszczy Jaktorowskiej przez budników (chłopów trudniących się wyrębem lasów). W XIX w. dzięki działalności właścicieli okolicznych dóbr – rodziny Łubieńskich, wieś znacznie się rozwinęła. Niestety, w czasie II wojny światowej miejscowość zostaje spalona przez okupanta hitlerowskiego. Wtedy też oddziały Armii Krajowej Grupy „Kampinos” stoczyły tu największą bitwę z Niemcami w czasie II wojny światowej na Mazowszu. Przeszła ona do historii pod nazwa „Bitwy pod Jaktorowem”.
Od początku wojny Puszcza Kampinowska była schronieniem dla ludności żydowskiej, jeńców wojennych i zbiegów z obozów. Tu także działały różne formacje ruchu oporu. Najliczniejszą z nich była Armia Krajowa tworząca VIII rejon – Kampinos. Przed wybuchem Powstania Warszawskiego następuje pełna mobilizacja żołnierzy. W ramach Rejonu powstają dwie kompanie, do których zostaje włączone Zgrupowanie Stołpecko-Nalibockie (które z rejonu Baranowicz na Kresach Wschodnich przedarło się przez okupowany kraj w okolice stolicy i 6 czerwca 1944 zasiliło rejon VIII) oraz żołnierze innych obwodów zmobilizowani w ramach akcji „Burza”. Łącznie ok. 3 tys. żołnierzy. Powstałym zgrupowaniem AK „Kampinos” dowodzi mjr Józef Krzyczkowski ps. „Szymon”, a potem od 23 sierpnia 1944 r. mjr Alfons Kotowski ps. „Okoń”.
Grupa ta stanowiła część Armii Powstania Warszawskiego, brała udział m.in. w walkach: 3 sierpnia w likwidacji silnej jednostki niemieckiej pod Truskawką, a od 10 sierpnia kierowała do stolicy amunicje i broń podejmowana ze zrzutów alianckich. Szczególnie ciężkie straty poniosła w bitwie o Dworzec Gdański w Warszawie – z ok. 100 żołnierzy, połowa poległa. Przez 2 miesiące trwania powstania Puszcza Kampinoska była wyzwoloną Rzeczpospolitą, gdzie władze sprawował dowódca Zgrupowania. Dzięki temu walcząca Warszawa była chroniona od północy, a partyzanci blokowali Niemieckie ciągi zaopatrzeniowe i komunikacyjne. Dla Niemców „Grupa Kampinos” cały czas była poważnym problemem. Stopniowo zwiększali oni siły otaczające zgrupowanie. Jednakże przez cały sierpień i prawie do końca września, nie zdecydowali się na uderzenie. Powodem tego, było prawdopodobnie między innymi, przecenianie sił zgrupowania. Przyjęta przez partyzantów taktyka szybkiego przerzucania oddziałów, co stosowała zaprawiona w takich działaniach kawaleria nalibocka, dezorientowała Niemców, którzy siły „Grupy Kampinos” szacowali na co najmniej 15 tysięcy ludzi.
Operacja „Sternschnuppe” (Spadająca Gwiazda)
Z czasem, gdy powstanie zaczęło chylić się ku upadkowi, Niemcy przystąpili do likwidowania Zgrupowania AK. W tym celu wydzielili specjalne dwie grupy operacyjną pod nazwą „Sternschnuppe” (Spadająca Gwiazda) – grupę północ i grupę południe. Przeznaczenie tak potężnych sił (ok. 6 tys. żołnierzy) do likwidowania „Grupy Kampinos” świadczy o tym, że niespełna dwumiesięczne działania bojowe zgrupowania, zostały przez Niemców wysoko ocenione. 22 września rozpoczęto akcję „Sternschnuppe” – lotnictwo niemieckie zaczęło bombardować miejsca postoju partyzantów. Wobec groźby okrążenia, część żołnierzy zdemobilizowano a reszta w sile ok. 2 tys. żołnierzy z taborem 300 wozów ruszyła 27 IX w kierunku Gór Świętokrzyskich. Dowodził nimi mjr Alfons Kotowski ps. „Okoń”. Puszczę oddziały AK opuszczały w okolicy Kampinosu pod ostrzałem czołgów i lotnictwa. Nocą pokonano 20 km, osiągając 28 września lasy koło Zamczyska – Bieliny. W lasach tych przeczekano dzień a nocą po ciężkiej walce partyzanci przebili się za szosę Sochaczew – Poznań, kierując na lasy Puszczy Mariańskiej. Rankiem 29 września oddziały partyzanckie osiągnęły tory kolejowe pod Jaktorowem. Dowódca mjr A. Kotowski wydał rozkaz – postoju dla odpoczynku. W tym czasie dotarli żołnierze jednostek rozbitych na szosie sochaczewskiej. O 11.00 dowódca wydał rozkaz dalszego marszu. Niestety od strony Grodziska Mazowieckiego nadjechał pociąg pancerny, zamykając Grupę w okrążeniu. W wyniku całodniowej krwawej bitwy z oddziałami niemieckiej grupy „Bernard” (ok. 2 tys. żołnierzy) wspartej lotnictwem, artylerią i czołgami, partyzanci ponieśli klęskę. Zadali jednak wrogowi znaczne straty. W bitwie Niemcy stracili: kilkanaście pojazdów pancernych, jeden samolot ( co jest ewenementem jak na walki partyzanckie) i ok. 200 żołnierzy. Straty powstańców to – 150 zabitych ( w tym mjr A. Kotowski), 120 rannych i 150 w niewoli. Część z rannych i wziętych do niewoli Niemcy zamordowali. Z pomocą walczącym przyszedł niezwykły sojusznik – stacjonujące w okolicy wojsko węgierskie, które pozorowało branie partyzantów do niewoli i uwalniało w bezpiecznych miejscach. Niestety w walce nielicznym jednostkom udało się przedostać przez tory. Niezwykłego czynu dokonała kawaleria pod dowództwem por. Z. Koca ps. „Dabrowa”, przebijając się szarżą w dzień przez centrum Żyrardowa. Należy jeszcze wspomnieć o dziesiątkach pomordowanych mieszkańców puszczańskich wiosek. Po opuszczeniu ich przez zgrupowanie, Niemcy wszystkie te wsie spacyfikowali, paląc zagrody i rozstrzeliwując wielu z ich mieszkańców. Oni również są bohaterami „Grupy Kampinos”, bowiem dzięki ich pomocy i przychylności zgrupowanie mogło żyć i walczyć. Mieszkańcy okolicznych wiosek, pomimo cierpień i strat, jakich doznali, nie mają żalu do partyzantów, czują się z nimi związani, są ich częścią, należą do „Grupy Kampinos”. W takich okolicznościach zakończyła się ostatnia bitwa Zgrupowania AK „Kampinos”. Kilka dni później – 2 października, Warszawa skapitulowała i powstanie upadło. Dla partyzantów walka się jednak nie skończyła. Z ok. 80 ułanów, którzy przebili się zorganizowano oddział kawalerii a z pozostałych żołnierzy kompanie piechoty. Całością dowodził por. Adolf Pilch ps. „Dolina”. W końcu października oddziały te włączono do 25 Pułku Piechoty Ziemi Piotrokowsko-Opoczyńskiej pod nazwą – 3 Batalionu Kampinos i walczyły one do drugiej połowy stycznia 1945 r.
Prezydent RP Bronisław Komorowski z harcerzami 77 Mazowieckiej Drużyny Harcerskiej.
Dziś w miejscu ostatniej bitwy jest partyzancki cmentarz z mogiłami 132 żołnierzy. Stoi też pomnik odsłonięty we wrześniu 1964 r. w 20 rocznicę bitwy. Opiekę nad nią sprawuje miejscowa ludność i Urząd Gminy w Jaktorowie. Co roku w ostatnią niedzielę września spotykają się na uroczystościach rocznicowych rodziny partyzantów, liczni goście tacy jak: delegacje MON, Sejmu, pow. grodziskiego, żyrardowskiego, władz okolicznych miast i gmin, komendy powiatowe PSP, Policji.Licznie obecni są także mieszkańcy: Bud Zosinych, Jaktorowa, Baranowa, Międzyborowa i Grodziska Mazowieckiego. W uroczystościach zawsze uczestniczą poczty sztandarowe: organizacji kombatanckich, jednostek WP, harcerzy, Straży Pożarnych i szkół podstawowych z okolicznych miejscowości. Władze komunistyczne chciały zatrzeć likwidując ten cmentarz w latach 60-tych i przenosząc poległych na cmentarz komunalny na Wolę w Warszawie. Tylko dzięki determinacji środowisk kombatanckich i okolicznej ludności nie dopuszczono do tego i spoczywają Oni na ziemi na której stoczyli ostatni bój.
Zanim powstała ta relacja przez chwilę musiałem się zastanowić czy napisać całą prawdę o rajdzie, czy nie zacząć się czepiać gdzie tylko można. Przyczyna prosta… zachodzi obawa, że zbytnio chwaleni organizatorzy spoczną za rok na laurach, a tego byśmy nie chcieli 😉 No cóż niech jednak będzie prawda, bo odwalili kawał świetnej roboty i zorganizowali rajd na poziomie, którego 77MDH dawno nie widziała. Od poprzedniego roku nastąpiły duże zmiany (oczywiście na plus), zarówno jeżeli chodzi o stronę techniczną jak i merytoryczną rajdu. Program był bardzo bogaty i raczej nie ma możliwości, żeby znalazła się osoba która choć przez chwilę się nudziła. Co najważniejsze, wszystko co robiliśmy, było bardzo „harcerskie” i odbiegało lata świetlne od mierności którą można aktualnie spotkać na harcerskich imprezach. Zarówno trasa sobotnia jak i obie gry nocne były od początku do końca przemyślane, jak na dłoni widać było, że włożono w to sporo pracy. Podczas piątkowej gry nocnej trzeba było się wykazać logiką i nutką handlowca, zaś sobotnia gra nocna premiowała spryt i dobrze obraną taktykę… o trasie sobotniej szerzej napiszę poniżej.
Sobotni bieg rozpoczęliśmy od wyrobienia kennkart które miały nam ułatwić poruszanie się po terenach okupowanych przez Niemców. Z profesjonalnie podrobionymi dokumentami ruszyliśmy w kierunku międzyborowskich wydm. Tam wg. mapy czekał na nas pierwszy punkt kontrolny na którym musieliśmy się wykazać dobrą kondycją fizyczną. Punkt ciekawy a co najważniejsze nieprzesadzony, człowiek po jego ukończeniu nie powłóczył nogami i nie przydeptywał języka… ale trochę trzeba było z siebie dać. Jedynym mankamentem było długie oczekiwanie na podejście do punktu ze względu na kolejkę (musieliśmy czekać około 30 minut). Ukończenie tego punktu było premiowane otrzymaniem wskazówki określającej położenie punktu bonusowego „A”.
Punkt bonusowy „A” okazał się łatwy do odszukania w terenie, ale przywitał też nas kolejną rozbudowaną kolejką (blisko godzina czekania). Kiedy udało nam się do niego dorwać, Kanon mógł zaprezentować swoje umiejętności w nadawaniu alfabetem morse’a i budowaniu stacji odbiorczo-nadawczej. Poszło nam szybko i sprawnie, a że mieliśmy dość siedzenia czym prędzej popędziliśmy na punkt bonusowy „B”. Tu zastaliśmy prawdziwy majstersztyk… idealnie pasujący do klimatu rajdu. Wpierw posiłkując się schematem technicznym trzeba było zmontować rozbebeszoną słuchawkę telefonu polowego, a następnie (o ile zrobiło się to poprawnie), trzeba było nawiązać łączność z niemieckim więzieniem. Kontakt z więzieniem umożliwiał ustalenie w jakich godzinach Niemcy zezwalają na widzenia z polskim więźniem, który miał nam przekazać poufny gryps. W pełnej konspiracji przejęliśmy od więźnia owy gryps i zrobiliśmy to na tyle sprytnie, że udało nam się zmylić czujne oko strażnika.
Idąc dalej natknęliśmy się na okolicznych wieśniaków, którzy w zamian za poufne informacje prosili nas o likwidację pola minowego. Zadanie to wymagało uwagi, dobrej organizacji pracy, no i oczywiście cierpliwości, bo obszar do zbadania był dosyć duży. Ostatecznie udało nam się odszukać 12 min, w tym takie o których pojęcia nie mieli sami niemieccy saperzy 😉 Pole minowe było kolejną już konkurencją, gdzie dobrą zabawę mieli młodzi członkowie naszego patrolu, oraz stare konie prowadzące grupę. W doskonałych nastrojach ruszyliśmy w kierunku punktu kontrolnego nr. 4
Czwórka okazała się tym co tygryski lubią najbardziej, czyli konkretną strzelanką. Co prawda było to ASG a nie paintball, ale nie ma co wybrzydzać, bo miejsce jak i zadanie do wykonania (podjęcie zasobnika) było bardzo ciekawe. Zadanie wykonaliśmy dobrze taktycznie, w tempie ekspresowym… tracąc przy tym tylko jednego najsłabszego żołnierza (ale to było wkalkulowane w tą grę) 🙂 Całkiem niedaleko czekał na nas punkt bonusowy „C” i zadanie specjalne do wykonania 🙂 W pełnym oporządzeniu chemicznym musieliśmy w jak najkrótszym czasie przeszukać skażony namiot, we wnętrzu którego ukryto skrzynię z bardzo ważnym meldunkiem. Skrzynia jak się można domyślać była zabezpieczona kłódką, a kluczy do sprawdzenia było sporo 😉 Szczęście nam jednak dopisywało, bo już drugi klucz okazał się tym właściwym. Emocji było przy tym sporo, bo maska przeciwgazowa jak się okazało skutecznie odcinała dopływ wszelkich gazów… w tym tlenu 😉 Kilka chwil dłużej w masce zakończył by się pewnie totalnym niedotlenieniem 😉
Punkt kontrolny nr. 5 okazał się tzw. „punktem bufetowym” czyli przerwą na popas. Grochówką nigdy nie gardzimy… więc kolejne menażki zupy zagryzane chlebem szybko znikały w naszych żołądkach. Musieliśmy tylko dosyć poważnie się spieszyć, bo pora robiła się dosyć późna a do końca trasy parę ładnych kilometrów jeszcze pozostało. Mojżesz obdarzony wilczym apetytem, któremu jak się okazało grochówka smakowała najbardziej… ostatni talerz zupy spożył już w czasie marszu na punkt bonusowy „D” 😉 Idąc na ten punkt strasznie się dziwiliśmy czemu wszystkie napotkane patrole śmierdzą tak bardzo octem 😉
Wszystko wyjaśniło się niedługo później 😉 Wyposażeni w specjalistyczne „chemikalia” przeszliśmy kurs ze strzelania z partyzanckiego moździerza. Zabawa była przednia… a i efekty nie najgorsze. Po wzięciu odpowiedniej korekty na wiatr Grajowi udało się w celować praktycznie w sam cel, za co zainkasowaliśmy 9pkt. Dalej w tempie więcej niż ekspresowym ruszyliśmy na ostatni punkt kontrolny. Pośpiech był wskazany, bo godzina zakończenia gry zbliżała się nieubłaganie. Sprawnie, najkrótszą trasa dotarliśmy do rannego partyzanta, który otrzymał od nas niezbędną pomoc i do którego wezwane zostały służby medyczne. Tym samym sobotnia gra terenowa dobiegła końca.
Na zakończenie dnia wszystkie patrole spotkały się przy rajdowym ognisku. Były śpiewy, pląsy i zabawy… a także bonus żywieniowy w postaci kiełbas pieczonych na patyku. Liderem który w różnych zabawach porwał tłumy był drużynowy 7 RDH z Radziejowic 🙂 Po zakończeniu zabaw i po posiłku rozpoczęły się przygotowania do krótkiej gry nocnej. Gra rzeczywiście była krótka, ale bardzo ciekawa i wciągająca… 7RDH wciągnęła i to nawet dosłownie 😉 Po dotarciu na nocleg, w związku z bardzo wczesną pobudką nie pozostało nam nic innego jak tylko ułożyć się do snu.
Poranek (bardzo wczesny) to tylko pakowanie gratów i przejazd na cmentarz w Budach Zosinych. W tym roku ze względu na wczesną porę przyjazdu Prezydenta Komorowskiego, na cmentarzu w budach Zosinych musieliśmy być już o godzinie 7:00 Dalej potoczyło się wszystko znanymi już nam torami… a więc uroczysta msza, mnóstwo oficjeli, TV i skwar który odbierał chęć do życia 😉 Po wyjątkowo długiej mszy odbył się apel kończący rajd i oficjalne zamknięcie imprezy. Jeżeli tylko nic nie stanie nam na przeszkodzie, to na tak fajna imprezę stawimy się również za rok 🙂
Rajd pieszy szlakami walk Grupy Kampinos AK organizowany jest już po raz jedenasty, celem oddania hołdu poległym żołnierzom Grupy „Kampinos”, której imię nosi Hufiec ZHP Jaktorów będący organizatorem rajdu. Jak co roku chcielibyśmy zaprosić wszystkie środowiska harcerskie i szkolne do udziału w rajdzie i oddania hołdu poległym, poznania historii i dobrej zabawy w harcerskim gronie. Czuwaj! Sztab Rajdu.
Regulamin Rajdu:
1. Rajd rozpoczyna się 23.09.2011 w godz. 18:30 – 19:00 w Międzyborowie i kończy się apelem po obowiązkowej polowej Mszy św. (być może z udziałem Prezydenta RP) około 12:00 w dniu 25.09.2011 na cmentarzu w Budach Zosinych.
2. W rajdzie mogą brać udział patrole, zastępy i drużyny harcerskie oraz reprezentacje szkół, maksymalnie 12 osobowe, minimum 5 osobowe (w tym opiekun).
3. Każda grupa musi mieć pełnoletniego opiekuna, który jest normalnym uczestnikiem rajdu.
4. Każda grupa musi mieć wykupione ubezpieczenie obejmujące wszystkich uczestników, zaś opiekun posiadać dowód zawarcia policy, lub jej numer i zakres.
5. Wpisowe za rajd wynosi 15 zł i obejmuje gorący posiłek, noclegi i znaczek pamiątkowy.
6. Zgłoszenia na rajd można dokonywać pod numerem telefonu: 696 870 609 lub za pomocą poczty elektronicznej: rajd_ak@wp.pl Zgłoszenie powinno zawierać: imię i nazwisko opiekuna, ilość osób i średnia wieku uczestników. Patrole spoza Hufca ZHP Jaktorów są zobowiązane do uzyskania zgody rodzimej Komendy Hufca na udział w rajdzie. Przy zgłoszeniu pobierana będzie przedpłata, która podlegać będzie zwrotowi w terminie do dnia 15.09.2011 Zgłoszenia będą przyjmowane do dnia 11.09.2011
7. W czasie trwania rajdu obowiązują stroje partyzanckie.
8. Każdy uczestnik rajdu powinien posiadać: menażkę lub inne naczynie na obiad, śpiwór i karimatę oraz (obowiązkowo) buty na zmianę, pełne umundurowanie, a ponadto ekipy powinny mieć ze sobą podstawowy sprzęt pionierski oraz co najmniej jedną kompletną apteczkę pierwszej pomocy.
9. Każda ekipa ma za zadanie przygotować stroje właściwe dla oddziałów partyzanckich Grupy AK Kampinos (obowiązkowa biało-czerwona opaska na ramię).