Związek Harcerstwa Polskiego – Hufiec Żyrardów
77 Mazowiecka DH im. Zawiszy Czarnego
Rozkaz L1/2011
Druhny i Druhowie!
Rozpoczynamy kolejny biwak naszej drużyny w szkole w budach Starych. Część z Was jest tu po raz 3 i4, zaś część po raz drugi. Ci pierwsi mają już za sobą nawet 2 obozy drużyny, zaliczonych kilka sprawności i pierwsze stopnie. Przed kolejnymi stoją te zadani otwarte. Wszystkim Wam życzę zaliczenia kolejnych sprawności i stopni, bo taka jest naturalna kolej rzeczy w typowej drużynie harcerskiej.
1. Służba
Służbę w dniu dzisiejszym pełni Zastęp I „Lisy” , zastępowy służbowy dh.Opalińska
To był rajd inny niż wszystkie… nie da się ukryć 😉 Mieliśmy jechać w sześciu… niestety nie wyszło, zaś na godzinę przed wyjazdem zaś okazało się, że pojedziemy tylko w czterech. W ostatniej chwili ze składu wypadła nasza największa gwiazda… najbardziej znany harcerz 77MDH w Działdowie, połykacz lizaków, czyli Kanon. Podróż upłynęła nam w radosnej atmosferze, bo WG Małysz (wiejski głupek) dał przecudnej urody koncert na gitarze. Z tylnego siedzenia leciały rożne hiciory, od „Bo wszyscy harcerze to jedna rodzina” po „Miała matka syna” i „Chodź z nami na rajd”. Wyjechaliśmy z Żyrardowa na tyle późno, że udało nam się dojechać idealnie na… ciszę nocną 😉 Jakoś się tym nie zmartwiliśmy, bo następnego dnia czekała na długa trasa gry terenowej i walka z raczej niesprzyjającą pogodą.
Na sobotnią trasę wyruszyliśmy jako ostatni… z przekonaniem że „ostatni będą pierwszymi”. Na szczęście nie padało, choć wiatr chciał nam łby pourywać a breja śnieżna zrobiła nam akwarium z butów już po godzinie marszu. Atmosfera w patrolu była bojowa, ze śpiewem na ustach połykaliśmy kolejne kilometry, tym bardziej, że dołączyła do nas „Ruuuuda” z olsztyńskiej 26 WODH „Cassiopea”. Trasa widokowo bardzo bardzo ciekawa (77MDH lubi te okolice), jednak musieliśmy się mocno napracować aby zaliczyć wszystkie punkty i szczęśliwie dobrnąć do jej końca. Kłopoty zaczęły się już na punkcie kontrolnym nr.2 bo po dotarciu w miejsce wskazane na mapie… czekały już na nas cztery zdezorientowane patrole, szukające organizatorów gdzieś po krzakach. Nieocenioną pomoc oddała nam mapa okolicznego terenu, którą zapobiegliwie przygotowaliśmy w domu… kserówka otrzymana od organizatorów była niestety mało czytelna. Po krótkiej rozmowie z organizatorem ustaliliśmy na czym polegał błąd, a następnie odnaleźliśmy punkt. Idąc dalej trasą cieszyliśmy się z fajnej zabawy i ze spaceru w naprawdę ładnym terenie mimo tego, że każdy krok był kwitowany charakterystycznym chlup-chlup w butach 😉 Przed godziną 15:00 cali i zdrowi, jako drugi patrol dotarliśmy w jednym kawałku do szkoły… gdzie czekała na nas gorąca pomidorówka 🙂 Wieczorem po długich i morderczych przygotowaniach przedstawiliśmy jeszcze scenkę pt. „Heniek Portier – Historia Prawdziwa” a następnie wzięliśmy udział w apelu kończącym rajd. Tym razem wygrać się nie dało… choć bardzo się staraliśmy 😉 Po apelu było świeczowisko i wypad do Działdowa na pyszną pizzę. Posileni pizzą wróciliśmy do szkoły w Turzy Wielkiej gdzie długo szarpaliśmy struny gitary wspomagani hektolitrami herbaty. Niedzielny poranek przywitał nas kompletną ciszą… bo prócz organizatorów zostaliśmy w szkole sami. Dziwny to zwyczaj, żeby zrywać się z rajdu w sobotę wieczorem, albo w niedzielę ciężkim świtem… takie widać jednak czasy. Nie pozostało nam nic innego jak pozbierać swoje graty, pomachać na odchodne i odstawić Ruuudą na stację do Działdowa.
Do zobaczenia za rok 🙂 !!!
A na koniec zapraszamy do obejrzenia naszej video-relacji z Rajdu Inny niż Wszystkie 9. Zobaczcie jak to wyglądało okiem naszej kamery. Mamy nadzieję, że się Wam spodoba 🙂 🙂 🙂
Planowaliśmy tą wycieczkę od dawna… właściwie jeszcze zanim Norwegowie wpadli na pomysł, żeby ślizgać się na sztachetach od płotu. Pod koniec ubiegłego roku wszystko było dopięte na ostatni guzik… wynajęty autokar, „Goła Baba” na stanie, Małysz ugadany że jedzie, a także atrakcje w postaci nocnej przejażdżki ratrakiem. Wszystko wydawało się bajecznie kolorowe aż do ostatniego dnia!!! Wtedy gruchnęła wiadomość: „Małysz nie jedzie”. Jasnym jest, że WG zastąpić nie sposób, dziką rozpacz wzięliśmy jednak na klatę bo studniówka jest najważniejsza. Później pech ruszył jak lawina… okazało się, że „ski adwenczer” musi odpuścić także Hajdi. Mammuty ciężko jednak załamać… w piątkę: Wodzu, Chmura, Wallson, Kanon, Pączek ruszyliśmy w stronę gór. Co działo się dalej zobaczcie w naszej videorelacji.
Edward Michael Grylls „Bear” to postać którą przedstawiać chyba nie trzeba 😉 Większości z Was jest znany jako główny bohater bardzo popularnego programu „Szkoła Przetrwania” na kanale Discovery Channel. Zasłynał tym, że potrafi przetrwać w naprawdę trudnych warunkach (ma w tym kierunku ogromne doświadczenie i wiedzę), zaś w różnych nawet najbardziej obrzydliwych rzeczach widzi źródło odżywczego białka (jada robale, insekty, korzonki, itp). Bear służył 3 lata w brytyjskich siłach specjalnych jako żołnierz 21 Regimentu Rezerwy Special Air Service (Special Forces 21 SAS Trooper). W czasie szkolenia spadochronowego miał poważny wypadek, w wyniku którego złamał kręgosłup w 3 miejscach. Postanowił wrócić do sprawności… i mu się udało! Na swoim koncie ma również:
Zdobycie Mount Everestu – najwyższej góry świata (jako najmłodszy Brytyjczyk mając 23 lata).
Zdobycie szczytu Ama Dablam, uważanego za najtrudniejszy do zdobycia na świecie.
Lot motolotnią nad Mount Everestem (jako pierwszy człowiek).
Rekord Guinnessa w najdłuższym lataniu w tunelu aerodynamicznym – 1 godz. 36 min
Udział w „oficjalnym obiedzie” na wysokości ponad 8000 metrów. Ubrany we frak, zjadł trzydaniowy obiad przy stoliku zamocowanym do kosza balonu, z którego następnie wyskoczył.
Przeprawę łodzią przez Ocean Atlantycki.
Rejs w otwartą łódką przez Morze Arktyczne.
Czarny pas w karate.
W tym miejscu zwykle wiedza na temat Bear Grylls’a się kończy. Mało kto jednak wie, że Bear Grylls to najmłodszy w historii Naczelnik The Scouts Association, czyli Brytyjskiej Organizacji Skautowej (został nim 23 lipca 2009, w wieku 35 lat). Pytany dlaczego zdecydował się objąć tak bardzo odpowiedzialne i ważne stanowisko odpowiedział: „W skrócie… bo kocham przygody i spotykać się z przyjaciółmi. Według mnie o to właśnie chodzi w Skautingu”. Można powiedzieć więc, że Bear to godny następca Roberta Baden-Powella… mimo młodego wieku ma ogromne doświadczenie życiowe i naprawdę wielkie wielkie serce. Słuchając różnych powiedzeń Roberta Baden-Powella np. „Być dobrym to jest coś, ale postępować dobrze to znacznie więcej” lub „Każdy osioł potrafi być dobrym człowiekiem podczas pogody” nie sposób nie skojarzyć ich z poczynaniami Bear Grylls’a. Większość jego spektakularnych osiągnięć (wypraw) miało cel charytatywny, zaś w wieku 36 lat Bear osiągnął tyle, co większości ludzi nie udaje się przez całe życie.