Wiosenno – zimowy biwak w Młodzieszynie
Przyszła pora, aby znów odwiedzić nasz ukochany Młodzieszyn i przeżyć kolejny wspaniały wyjazd!
Choć miał być to biwak wiosenny, pogoda zrobiła nam niezłego psikusa przykrywając wszystko śnieżną szatą. Co oczywiście nie przeszkodziło nam w harcerskim działaniu :). Zebraliśmy się wszyscy o godzinie 18.30 na parkingu przed Lidlem odbyliśmy meldunek, wpakowaliśmy się do samochodów i wyruszyliśmy na kolejną przygodę. Na miejsce dotarliśmy około godziny 20.00. Rozpakowaliśmy swoje rzeczy i zabraliśmy się do robienia kolacji. Jak zwykle po przyjeździe czekało na nas małe zadanie do wykonania. Tym razem musieliśmy nauczyć się pięknej piosenki pt. ,, Jeszcze nie czas ” autorstwa Andrzeja Koczewskiego. W ten dzień także odpowiednio uczciliśmy urodziny druha Hassa 🙂 Na koniec odbyło się tradycyjnie świeczowisko, na którym Mammuty opowiadały nam przeróżne historie z życia drużyny! Śpiewaliśmy wspólnie piosenki, graliśmy na swych gitarach, a przede wszystkim cieszyliśmy się czasem spędzonym we wspólnym gronie.
Pobudka! Nie ma co marnować czasu, przed nami długi i dość intensywny dzień. Najpierw szybka poranna zaprawa i pyszne śniadanko. Następnie apel na którym 3 osoby stały się pełnoprawnymi członkami 77MDH oraz przedstawienie planu dnia. Przed południem bieg szkoleniowy doskonalący techniki harcerskie. Podzieleni na patrole w określonym czasie wymaszerowaliśmy na trasę szkoleniową po dobrze nam już znanych leśnych terenach. Mimo chłodnego wiatru, słońce się do nas uśmiechnęło dodając nam otuchy i energii w czasie drogi.
Pierwszym punkt w czasie naszej wędrówki polegał na prawidłowym ułożeniu i rozpaleniu ogniska. Udało nam się to dzięki cennym wskazówkom Optego. Drugi był dla nas czymś zupełnie nowym… mianowicie Małysz pokazał nam kilka naprawdę bardzo przydatnych węzłów. Na trzecim z punktów u Playboya ćwiczyliśmy podstawy musztry, a u Żurawia mogliśmy przypomnieć sobie symbolikę i historię krzyża harcerskiego oraz lilijki. Nie zabrakło także krótkiego biegu na orientacje. Ostatni punkt u Wallsona dotyczył harcerskich stopni, funkcji oraz ich odznaczania na mundurze. Gdy wszyscy po trasie dotarli do remizy zjedliśmy ciepłą zupkę i ucięliśmy sobie krótką poobiednią drzemkę. Wieczór zakończyliśmy bawiąc się na karaoke i słuchając kolejnych niesamowitych opowieści z ust Mammutów oraz naszych własnych harcerskich doświadczeń. Wydawałoby się, że to już koniec soboty… ha! Nic bardziej mylnego. Niedługo po tym jak udało nam się wpakować do swoich śpiworów nastąpił alarm mundurowy. Jak wiadomo alarmy mundurowe nie dzieją się bez przyczyny. Tej nocy powiedziano nam, że musimy naciągnąć czapki na oczy i nic nie widząc udać się samochodami do niewiadomego miejsca w lesie. Dostaliśmy mapy i po wyjściu z aut musieliśmy sami zorientować się gdzie jesteśmy i jak dojść do wyznaczonego celu. Jak się okazało po przyjściu we wskazane miejsce nastąpiło magiczne wydarzenie. Puchacz i Haski w blasku nocy, przy płomieniach ogniska złożyli przyrzeczenie harcerskie i otrzymali najwyższy szczyt ideałów – świetlany harcerski krzyż.
Niedziela, dzień kończący nasz wiosenny biwak. Rano spakowaliśmy swoje manatki, zjedliśmy śniadanie, odbył się apel kończący dzień i sprzątanie remizy. Po powrocie do Żyrardowa nasi harcerze odbyli wolontariat na festynie zorganizowanym dla chorej Natalki. To był bardzo przyjemny i pouczający wyjazd. Jak zwykle Mammuty zadbały, o to by zapewnić nam jak najwięcej atrakcji i wrażeń. Bawiliśmy się świetnie i już nie możemy się doczekać kolejnego biwaku.
Na biwaku byli: Chmura, Wallson, Bzyku, Małysz, Playboy, Opty, Wilku, Wichura, Grucha, Igła, Szóstka Szycha, Gustlik, Wąski, Haski, Puchacz, Huragan, Sir, Rydzyk, Kruk, Guma, Kucin, Buba
Czas na pierwszy tegoroczny wyjazd naszej drużyny! Wraz z przyjściem nowego roku część 77MDH wpadła na pomysł, by udać się w zupełnie nieznane nam rejony na Harcerski Rajd Zimowy szlakiem Majora Hubala w Opocznie. Była to dla nas całkowicie nowa idea rajdu, ponieważ trasa odbywała się w nocy :). Na rajd udaliśmy się w składzie osób nieco starszych, z zastępu Orłów i Żbików pod przewodnictwem Małysza.
Część trasy prowadziła przez miasto, już pierwszy z punktów bardzo nas zaskoczył. Była to symulacja polegająca na udzieleniu pomocy osobie, która przedawkowała leki. Podziwiamy talent aktorski druhny symulującej 😀 Kolejne punkty pozwalały nam sprawdzić między innymi: umiejętność wiązania węzłów, rozpalania ognisk w trudnych warunkach, doskonalenia technik konstruowania, wykorzystania naszej zwinności i sprawności fizycznej, znajomość szyfrów oraz kreatywności :). Mieliśmy dużo szczęścia, że tej nocy mróz nie doskwierał nam, aż w tak wysokim stopniu. Jednak w połowie trasy zmęczenie i chęć snu zaczęła pomału dawać się we znaki 😀 Mimo to determinacja i upór w wykonaniu wszystkiego jak najlepiej dodawała nam siły i otuchy. Do szkoły przybyliśmy około godziny 6.00 rano, padnięci i wykończeni. Wpakowaliśmy się do śpiworów i dumni ze swojej pracy poszliśmy spać. Sen jednak nie trwał wiecznie, o godzinie dziesiątej obudziliśmy się niczym zombie po całonocnej inwazji! Trzeba było jednak wstać i udać się na śniadanko. Następnie odbył się apel przedstawiający przebieg dnia.
Nadszedł świąteczny czas! Jak co roku spędziliśmy go bardzo intensywnie, zaczynając od świątecznych zbiórek kończąc na Wigilii w gronie naszej drużyny.
W ubiegły weekend nasza drużyna wybrała się na biwak w nasze ulubione miejsce, do Młodzieszyna :).
Pooooobudka! Wstajemy, czas na sobotnią trasę 🙂