Dziś w ten nieco upalny dzień mieliśmy bardzo przyjemną zbiórkę sportową.
W piękną niedziele o godzinie 10:30 spotkaliśmy się przy szkole podstawowej numer 4, żeby wspólnie rowerami pojechać na zalew Żyrardowski. Po odbytym apelu wyruszyliśmy do Korytowa na nasze drużynowe boisko. Gdzie odgrywaliśmy mecze wspólnie z 4 Drużyną Harcerską (dziękujemy za dobrą zabawę) Mimo ciężkiej upalnej pogody każdy chętnie chciał pograć w piłkę, a także pouczyć się pracy w zespole. I przy okazji trochę się poruszać 🙂 Miło było po obozie spotkać się zastępami i zobaczyć wciąż te same uśmiechnięte twarze. Zbiórkę uważam za bardzo udaną i mam nadzieję, że będzie takich więcej.
Aby obejrzeć zdjęcia ze zbiórki wystarczy klinąć link.
Jako że staramy się być bardzo aktywni… grzechem byłoby nie wykorzystać pięknej sobotniej pogody na zorganizowanie zbiórki rowerowej. Spotkaliśmy się o 13 pod szkołą nr. 4 i popedałowaliśmy w stronę Korytowa po resztę załogi. Kiedy wszyscy byliśmy jużw komplecie ruszyliśmy na zwiedzanie naszego zawsze niesamowitego dla nas Lasu Radziejewskiego.
Mijane przez nas widoki przypominały nam większości czas ubiegłorocznego rajdu, a nawet i inne zbiórki bądź biwaki. Las Radziejewski to dla naszej drużyny miejsce magiczne, w którym spędziliśmy mnóstwo czasu, warto czasem zatrzymać się na chwilę i powspominać. Czas jednak nie zawsze na to pozwala ale powinniśmy, bo takie rzeczy nie powinny być zapomniane , a zwłaszcza z tak niesamowitymi ludźmi, którzy tworzą całe harcerstwo. Trasa naszej wycieczki nie należała do najłatwiejszych, ale nawet najmłodsza w naszym gronie Wichura ją w 100% pokonała. Nie obyło się bez małych kolizji… „Czarodziej Andrzej” czyli Laska, potrafi zdziałać cuda ze swoim rowerem! Ale mimo to i tak zabawa była wyśmienita.
Chmura dzielący ciastem urodzinowym
U celu naszej wycieczki, na miejscu biwakowym Harcerskiego Rajdu Radziejewskiego, czekała na nas reszta ekipy (Bzyku, Śliwek, Pestka, Bąku) z niespodzianką urodzinową dla naszego Drużynowego. Chmurę zaskoczyliśmy wspaniały ciastem ze świeczkami oraz równie wspaniałym album fotograficznym, który podsumowywał blisko dwa lata jego pracy z drużyną. Czas leciał szybko po obejrzeniu prezentu usiedliśmy wokół ogniska, by zjeść kiełbaski i delektować się ciastem.W drodze powrotnej wstąpiliśmy na lody i rozjechaliśmy się do domów na spokojnie spędzić resztę weekendu.