Tag: zdjęcia

16 lip

Harcerski Rajd Radziejewski edycja 2017

Za nami kolejna już edycja Harcerskiego Rajdu Radziejewskiego, czyli 4 dni świetnej zabawy, niezapomnianych przygód,  muzycznych wrażeń,  a wszystko otoczone piękną harcerską przyjaźnią.
77 Mazowiecka Drużyna Harcerska na miejscu rajdu pojawiła się już w środę (14.06), by przygotować wszystko tak,  żeby uczestnikom niczego nie brakowało :). Pracę nad rajdem trwały praktycznie od poprzedniej edycji. Środa była dniem dla naszej drużyny bardzo aktywnym i pracowitym. Przygotowania noclegu,  kuchni polowej,  rozkładanie sceny i wiele innych ważnych rzeczy trwały do późnego wieczoru. W nocy sen,  by z samego rana po śniadaniu ruszyć z nową energią do kolejnych działań.

Na uczestników czekaliśmy już od godziny 12.00 na stacji w Międzyborowie. W sercu zrobiło się cieplej,  a na ustach pojawił się uśmiech,  gdy na peronie zobaczyliśmy pierwsze przybyłe patrole :). Tego dnia czekała dla patroli krótka trasa, by dotrzeć do miejsca obozowego. Na punktach stali przedstawiciele 77mdh z przygotowanymi pytaniami odnośnie scoutingu. Uczestnicy mieli 30 sekund, by wybrać prawidłową odpowiedź z pośród trzech podanych. Gdy ekipy odpowiedziały na wszystkie pytania i dotarły do obozu, po zarejestrowaniu się mogły odpocząć, zjeść  i przygotować sobie miejsce do przebywania. Po jakimś czasie przyszła pora na rozpoczynający rajd apel. Na apelu Chmura powitał wszystkich starych bywalców rajdów jak i tych nowych rozkazem i ogłosił plan dnia. W tym dniu czekało na nas jeszcze powitalne ognisko zapoznawcze :). Po apelu wszyscy się rozeszli, by przywitać się ze swoimi przyjaciółmi poznanymi właśnie na Harcerskim Rajdzie Radziejewskim i przygotować się do ogniska. Gdy zaczęło robić się ciemno cała HRR’owa rodzina zebrała się wokół przygotowanego stosu. Po rozpaleniu ogniska i zaśpiewaniu pieśni obrzędowej, każda drużyna miała za zadanie opowiedzieć co nie co o sobie i zaproponować piosenkę ewentualnie jakiś pląs. 🙂 Do późnej nocy spędziliśmy razem czas śmiejąc się, wspominając i śpiewając.

Poooobudkaa! Poranki bywają trudne, ale przed nami najbardziej intensywny dzień rajdu :). Szybka poranna ,,toaleta” i śniadanko. Harcerze to na prawdę dobrzy kucharze, w kociołku u Niedopasowanych znalazła się nawet jajecznica :). Trzeba było porządnie się najeść przed długą i wyczerpującą trasą, ale na początek apel. Prośby,  zażalenia,  karne raporty to chyba najbardziej wyczekiwana część apelu :D. Po skończonym apelu pora wyruszyć na trasę,  każdy z patroli miał określony czas wyjścia.

Nasza główna trasa rajdu jest co roku bardzo zaskakująca. W tym roku czekały na uczestników między innymi punkty takie jak: Tory przeszkód,  strzelanie z łuku, skoki przed skakankę, nauka ze sznurów harcerskich, odnalezienie różnic na obrazkach czy rozszyfrowanie hasła w symulatorze dachowania :). Trasa była bardzo urozmaicona uczestnicy mogli poćwiczyć pracę w grupie,  nauczyć się wielu ciekawych rzeczy świetnie się przy tym bawiąc. Szalone nastroje, pozytywna energia, determinacja nie opuszczała harcerzy ani na chwilę. Trasa trwała praktycznie cały dzień, przebiegła bez większych komplikacji. Wszyscy wrócili do obozowiska zmęczeni, ale szczęśliwi. Spędzili resztę dnia na odpoczynku i spędzaniu czasu z innymi. Dzień zakończył się tradycyjnie apelem i ogniskiem.

Nastała sobota, czyli bardzo przyjemny dzień dla rajdowiczów. Rano odbył się tradycyjnie apel,  a następnie krótka rozgrzewka na przebudzenie. Zatańczyliśmy wspólnie bombę, belgijkę i parę innych układów tanecznych. Tego dnia uczestnicy mieli do wyboru uczestnictwo w kilku warsztatach muzycznych. 
Warsztatach bębniarskich prowadzonych przez Fidela, warsztatach wokalnych prowadzonych przez instruktorkę Justynę Mihułkę, oraz warsztatach gitarowych prowadzonych przez Zbyszka Perkę, lub lidera zespołu Celtic Tree – Tomka Fojgt.
Warsztaty trwały kilka godzin, byśmy wszystko to co czego się nauczyliśmy zaprezentowali później na scenie podczas koncertu :). Zawzięcie ćwiczyliśmy,  aż do pysznego obiadu. W sobotę również czekała na harcerzy dodatkowa atrakcja w postaci biegu na orientację. Po skończonych próbach przyszła pora na najprzyjemniejszą część dnia. Goście zaczęli zjeżdżać się do naszej Harcerskiej Opery Leśnej. Zaczął się koncert, na scenę wszedł zespół wywodzący się głównie z harcerzy 77 Mazowieckiej Drużyny Harcerskiej ,Córas & Papas”! Zaśpiewali oni dla przybyłych gości i harcerzy kilka swoich wspaniałych piosenek :). Śpiewali i grali dla nas przez godzinę, aż do pojawienia się na scenie głównych gwiazd wieczoru – zespołu ,,Na bani”. Cały las Radziejewski rozbrzmiewał w dźwiękach przepięknych i magicznych utworów. Po jakimś czasie przyszła pora na nasz wspólny wykon. Około 80- ciu harcerzy wspólnie z zespołem ,, Na bani” zaprezentowało przed publicznością piosenkę ,,Wędrujemy” :). Gdy koncert dobiegł końca na zakończenie dnia został nam tylko apel wieczorny.

Zobaczcie nasz koncertowy występ: 

Niedziela, czyli finałowy dzień naszej wspólnej, harcerskiej przygody. Rano odbyła się msza święta poświęcona patronowi rajdu zmarłemu –  phm. Robertowi Komoniowi i jego rodzinie, a po południu przyszła pora na coś na co wszyscy czekali! Apel podsumowujący rajd. Komendant rajdu musiał na chwilę gdzieś zniknąć, więc umililiśmy sobie czas pląsami i przyśpiewkami ;). Gdy się zjawił przyszła pora na chwilę prawdy. Po ściągnięciu flagi i odśpiewaniu hymnu Chmura zaczął czytać rozkaz i wszystko było już jasne. 

Pierwsze trzy miejsca zajęły:

1. Patrol „A mrówki tupią i tupią” z Hufca Ostrołęka 

2. 9SDH Patrol Parówki z Hufca Sokołów Podlaski

3. Patrol Niedopasowani z Kosmosu  
 

Wszystkim patrolom i tym na podium jak i tym nieco niżej serdecznie gratulujemy! Wykonaliście wszyscy na prawdę kawał dobrej pracy :).
Emocje opadły i zamiast zażaleń czy karnych raportów usłyszeliśmy od Was na prawdę wiele ciepłych słów. Cieszymy się, że to co robimy Wam się podoba,  że  doceniacie nasze starania. Dla takich ludzi jak Wy warto robić wszystkie te rzeczy i organizować ten rajd z miłością. 
Na koniec zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie całej naszej HRR’ owej rodziny. Czas się pożegnać i wracać do codzienności, ale mamy nadzieję, że będziecie, aż do kolejnej edycji rajdu wracać do nas wspomnieniami.
Łyżka! Do zobaczenia za rok !

 

30 mar

Biwak Wiosenny 77MDH

 

Post from RICOH THETA. – Spherical Image – RICOH THETA

Za nami kolejny Biwak Wiosenny 77MDH… kolejna dawka niezapomnianych chwil i wrażeń ;). Za każdym razem wracamy do tego miejsca z wielką radością i przyjemnością. Od jakiegoś czasu staramy się jeździć do Młodzieszyna dwa razy w roku, z czego jesteśmy bardzo zadowoleni.
24 marca (piątek) zebraliśmy się wszyscy na parkingu przed Lidlem. Przed zapakowaniem się do aut i odbyciem meldunku odbyło się krótkie zebranie rodziców odnośnie obozu. Niedługo później usłyszeliśmy okrzyk Chmury, który oznaczał zbiórkę w szeregu :). Zastępowi zameldowali swoje zastępy, następnie po krótkiej pogawędce wsiedliśmy do aut i wyruszyliśmy w drogę. Dotarliśmy na miejsce po około 40 minutach i zaczęliśmy wnosić nasze rzeczy do środka. Mammuty pojechały odwiedzić Panią Ule, dyrektorkę szkoły do której zawsze przyjeżdżaliśmy. Mieliśmy czas na zorganizowanie kolacji, pouczenia się wybranych przez nas piosenek i wspólną zabawę. Około 21.00 zjedliśmy wspólnie kolację i rozpoczęliśmy przygotowywanie się do ogniska. Nad naszymi głowami lśniły gwiazdy, a my wspólnie przy ognisku śpiewaliśmy piosenki, rozmawialiśmy i rozmyślaliśmy co przyniesie kolejny dzień.

Pooobudka! Godzina 7 rano, a my już na równych nogach. Poranna toaleta i zasiedliśmy do śniadanka. Trzeba było dobrze się najeść, bo czekała na nas długa wyprawa w nieznane :D. Po śniadaniu odbył się apel, na którym dowiedzieliśmy się co nas czeka tego dnia. Cały ten wyjazd poświęcony był terenoznawstwu oraz zdobyciu odznaki ,,Róża wiatrów”. Dlatego też w sobotę odbyła się trasa przygotowująca nas do zaliczenia biegu, pozwalającego uzyskać właśnie tę harcerską odznakę. Podzielono nas na mniejsze patrole, wręczono mapy i prowiant. Każdy patrol wyruszył na trasę o ustalonej godzinie. Czekało na nas 5 punktów całkiem daleko oddalonych od siebie. Pierwszy z punktów był u Małysza. Nauczył nas on wszystkich oznaczeń na mapie, które pozwalają nam określić co znajduje się w danym terenie. Kolejny z punktów jaki na nas czekał był punkt u Chmury. Tak samo jak ważne jest znanie i posługiwanie się mapą, tak ważne jest umiejętne posługiwanie się busolą. Na tym punkcie właśnie to szkoliliśmy. Chmura opowiedział nam jak poprawnie posługiwać się busolą i w jaki sposób wyznaczać azymuty. Po tym szkoleniu czekał na nas krótki bieg, który mieliśmy zrobić bardzo dokładnie. Gdy to wykonaliśmy pomaszerowaliśmy dalej. Trzeci z punktów u Playboya polegał na narysowaniu przez nas mapy  okolicy w której się znajdujemy,  tak by była ona czytelna i zrozumiała. Choć pogoda się później nieco pogorszyła zostały jeszcze 2 punkty do zaliczenia. Kolejny z nich u Wallego, na którym to przypomnieliśmy sobie jak określać kierunki świata za pomocą: drzew, mchu, gwiazd i innych czynników naturalnych. Jak już wiadomo musztry nigdy za dużo, mamy sporo nowych osób dla których szkolenie z niej się bardzo przyda. Bzyku o to zadbała i nam je przeprowadziła :). Po zaliczeniu wszystkich pięciu punktów czekał na nas cel wyprawy, znana nam już ,,Górka Łosiowa”. Tam odpoczęliśmy i zjedliśmy przepyszne danie, o nazwie ,,Paw”. Makaron z mięsem mielonym, marchewką, sosem i ulubionymi pieczarkami Małego. Zaraz, zaraz, ale te wszystkie menażki ktoś musi pozmywać. Tak więc padła propozycja zagrania w Marynarza. Walka toczyła się o umycie wszystkich menażek i ogromnego brudnego gara. Myjąc to musiała osobą na, którą ,,wypadło”, ale również osoba przed i za. Ogarnęły nas wielkie emocje, gdy Chmura zaczął wyliczanie. 82, 83, 84…. 85! Mamy zwycięzców, brudne gary przypadły mi, Moherowi oraz Igle :D. To była bardzo emocjonująca gra. Rozeszliśmy się potem dookoła ogniska, chwilę postaliśmy, zrobiliśmy pamiątkowe fotki i wróciliśmy do remizy. Jazda w Lublinie to także lubiana atrakcja. Dojechaliśmy na miejsce i już niedługo miał dla nas wystąpić zespół ,,Córas&Papas”! Tak więc ułożyliśmy się wygodnie i czekaliśmy  na wykonawców. Mogliśmy sobie wypocząć przy dźwiękach wspaniałej muzyki. Kolejnym miłym akcentem wieczoru był słodki glut, czyli bomba cukrowa. Kisiel z kawałkami bakalii, skórek pomarańczy, herbatników, czekolady i wiele, wiele więcej. Dzień uczciliśmy tradycyjnie ogniskiem na którym podzieliliśmy się wrażeniami dotyczącymi minionego dnia. Jak się okazało niektórzy postanowili sobie trasę nieco urozmaicić, niektórzy nawet ruszyli na pomoc Obamie ;). Siedzieliśmy przy ogniu śmiejąc się, grając, opowiadając i śpiewając. Tak nam minął główny dzień wyjazdu.

Niedziela, czyli czas sprawdzenia swoich umiejętności. Mycie, śniadanie i sprawdzian praktyczny. Każdy z nas musiał samodzielnie pokonać trasę z pięcioma punktami z mapy i pięcioma odmierzanymi busolą. Był to pierwszy krok, który zbliżał nas do upragnionej odznaki. Pogoda tego dnia była naprawdę sprzyjająca więc bieg był również przyjemnością :). Po powrocie wszystkich na metę została jeszcze część teoretyczna, 19 pytań dotyczących terenoznawstwa. Oddaliśmy karteczki i zaczęliśmy pakowanie i sprzątanie remizy. Gdy wszystko już było ogarnięte przyszła pora na apel podsumowujący biwak. Chmura zwołał nas i już wszystko było jasne. Prawie wszyscy przebiegli bieg dobrze. Pojawiły się też wielkie zaskoczenia. Na miejscu 1 pojawił się Domino! Był to jego pierwszy biwak i pierwszy bieg na orientację. Ogromnie mu gratulujemy. Właściwie większość osób nowych znalazła się na bardzo wysokim miejscu i prześcignęła tych nieco bardziej ,,doświadczonych”. Pochłonęła nas ogromna euforia, wystąpiliśmy i odebraliśmy swoją wyczekiwaną odznakę ,,Róży Wiatrów” :). Biwak skończył się dla nas naprawdę bardzo miło. Jak zwykle szkoda było nam odjeżdżać i opuszczać nasz ,,drugi dom”. Na szczęście wiemy, że wrócimy do niego jak najszybciej się da, by znów tak wspaniale spędzić czas. 

Na biwaku byli: Chmura, Wallson, Bzyku, Małysz, Śliwek, Playboy, Wilku, Ałycza, Wichura, Grucha, Szycha, Luby, Hustlik, Grożen, Haski, Wizjer, Wąski, Dudek, Szóstka, Moher, Beza, Igła, Rogu, Huragan, Sir, Mały, Domino 

08 mar

Wiosenne harce Orłów

Nadeszła pierwsza niedziela marca, a z nią piękna, słoneczna, wiosenna pogoda! Czas się zatem wybrać się na zbiórkę 🙂
Tym razem jej organizatorem  był Zastęp II Orły.
Spotkaliśmy się o godz. 11.00 w nieco innym miejscu jakim są Górki Międzyborowskie. Przyszło nas naprawdę bardzo dużo i wszyscy z pozytywną energią. Odbyliśmy tradycyjnie meldunek, a następnie Wilku opowiedziała co nas czeka na dzisiejszej trasie. Został ustalony czas wyruszania no i się zaczęło… :D. Pierwszym punktem na tej zbiórce u Gruszki było wypatrzenie przez lornetkę literek poprzyczepianych na drzewach i ułożenie je w pewien wyraz. Wszystko odbywało się na czas. Kolejny punkt u Wichury był nie lada wyzwaniem. Na zastępy czekał tam mini bieg z przeszkodami,a na nim zadania takie jak: pajęczynka, skoki ,,żabki”, kręcioł i rzut szyszką do celu. Trochę ruchu nigdy nie zaszkodzi. Na trasie nie mogło również zabraknąć ciekawej krzyżówki z wyjątkowym hasłem. Punkt Igły polegał na przyszyciu dwóch kawałków materiału do siebie, a punkt Wilka na zgadnięciu 10 różnic z dwóch obrazków oddalonych od siebie. Można było sprawdzić swoją spostrzegawczość. Ostatnim już punktem było uzupełnienie pustych luk w przydzielonej zastępowi piosence harcerskiej. Gdy wszyscy uporali się już z zadaniami na zakończenie czekało ognisko, upiekliśmy kiełbaski, porozmawialiśmy, pośmialiśmy się i przyszła pora na wyniki. Nie dużym zdziwieniem było to,że zbiórkę wygrały Mammuty :D. 2 miejsce zajęły Żbiki, 3 miejsce Niedźwiedzie, a 1 Lisy z drobnymi wyjątkami. Nagrody były dość interesujące, takie jak uścisk dłoni prezydenta czy nawet ,,disajnerskie” okulary. Trudno było kończyć tak wspaniałą zbiórkę z cudowną jak na zamówienie pogodą ;). Omówiliśmy jeszcze najbliższe plany i pomału wracaliśmy na stację w Międzyborowie. Nie obyłoby się również bez pamiątkowej fotki. Za tydzień czeka na nas zbiórka przygotowana przez Zastęp III Żbiki, mamy nadzieję, że znów będziemy w tak licznym gronie dobrze się bawili :).

Na zbiórce byli: Chmura, Wallson, Bzyku, Małysz, Pestka, Ałycza, Wilku, Wichura, Gruszka, Igła, Szóstka, Beza, Mocher, Szycha, Luby, Haski, Wąski, Grożę, Puchacz, Panda, Dudek, Huragan, Sir, Wizjer, Gustlik, Rogu 

02 lut

Leśne Harce Lisów

Niedziela rano? Piękne słońce za oknem? Jeżeli tak, to jest to właśnie ten moment, aby ubrać się w „plamy”, złapać plecak z kiełbasą, pieczywem i termosem pełnym herbaty… i ruszyć na zbiórkę 77 Mazowieckiej Drużyny Harcerskiej. W tą niedzielę zbiórkę dla całej naszej drużyny przygotowywały dziewczyny z Zastępu I „Lisy”… można się więc było spodziewać wszystkiego 😉 Spotkaliśmy się „koło Kowala” złożeniu meldunku o stanie osobowym zastępów ruszyliśmy w las 🙂 Ładna pogoda wygnała z domu chyba nawet największych leniuchów, bo na zbiórce stawiło się nas naprawdę sporo osób. Po wielu tygodniach podróży w najdalsze zakątki ziemi, na zbiórkę dotarł nawet Pierwszy Podróżnik 77 MDH, czyli Luby 🙂

Trasa zbiórki była w miarę prosta, acz urozmaicona. Po drodze trzeba było odnaleźć kilka LIStów, które aby nie było zbyt łatwo złośliwe Lisy zaszyfrowały. Tęgie mózgi naszych harcerzy, aż parowały, aby pokonać tak skomplikowane szyfry jak czekoladka czy GaDeRyPoLuKi 😉 Zbiórka kończyła się przy ognisku rozpalonym przez Zastęp LXXVII „Mammuty”. Przy ognisku można było się solidnie ogrzać, odpocząć, ale też upiec przygotowane w domu specjały. Królowała kiełbaska zwyczajna i podwawelska, pieczony chlebek… ale też pyszny boczek czy szaszłyki 🙂 Ognisko i kiełbaska na nim pieczona, to jest jednak to co tygryski lubią najbardziej 🙂 Postulujemy aby wrócić do starych zwyczajów i każdą zbiórkę kończyć takim popasem 🙂

Relację fotograficzną ze zbiórki można znaleźć tu , zaś wspaniałą ciekawostkę jaką relacja ze zbiórki w formacie 360st. można zobaczyć tu 🙂

Na zbiórce byli: Bzyku, Wallson, Śliwek, Małysz, Pestka, Ałycza, Bojka, Wilku, Grucha, Beza, Igła, Szycha, Haski, Grążel, Gustlik, Luby, Wąski, Rogu, Mały, Nowy, Wizjer, Panda, Puchacz, Sir