Tag: zhp

10 cze

Olimpiada sportów nietypowych

Po około 8 latach nadeszła chwila na kolejną „Olimpiadę Sportów Co najmniej Dziwnych”, czyli olimpiadę sportową z dość „nietypowymi” konkurencjami wymyślonymi przez harcerzy 77MDH 😉

Na tą zbiórkę spotkaliśmy się w piękny, słoneczny, niedzielny poranek w Korytowie, w dogodnym miejscu, gdzie wszyscy mogli trafić. Gdy wszyscy się zebrali przetransportowaliśmy się na leśną polanę, która była kiedyś naszym boiskiem… gdzie swobodnie mogliśmy przeprowadzić nasze zwariowane dyscypliny. Na początku Chmura zarządził zbiórkę i odebrał meldunek, a następnie podzieliliśmy się na sześcioosobowe drużyny. Bez zbędnego przedłużania przestąpiliśmy do pierwszej konkurencji przygotowanej przez Lisy,  czyli ,,Darcie Japy”. Każda z drużyn musiała krzyknąć jak najgłośniej potrafi, a zwycięski wynik to: 128,5dB! Kolejna konkurencja przygotowana przez Zastęp II wywołała u każdego wielki uśmiech. Był to „Skok przez kozła”, a raczej malutką figurkę koziołka 😀 Był też dobrze nam już znany ,,Kręcioł” w którego graliśmy na obozie w Szklanej Hucie to propozycja od chłopaków z Zastępu III. Nie był on jednak taki zwyczajny, po kręceniu się 10 razy wokół kija trzeba było kopnąć piłkę tak, by trafiła między drzewa. W tej konkurencji nie odbyło się bez wzlotów i upadków 😉

No i przyszła pora na prawdziwe szaleństwo… czyli „Tico na ręcznym” , a był to niebanalny bieg z partnerem na plecach. Na tej olimpiadzie nawet wiedźmy znalazłyby coś dla siebie, odbył się najprawdziwszy wyścig na miotle! Prawdziwi strongmeni ( i strongmenki ;)) mogli wykorzystać swoją siłę w konkurencji o nazwie: „Pchnięcie kostką Brukova”, czyli jak najdalszym rzucie kostką brukową. Ciekawą dyscyplinę wymyślił także Zastęp V jaką było „Lotnictwo akrobatyczne”. Każdy z patroli musiał wykonać z papieru 12 samolotów i rzucić nimi do zawieszonego hula-hop. Ostatnią przygotowaną dyscypliną była: ,,Karma wraca”. Musieliśmy wejść do worka po karmie dla psów Pedigree, skoczyć do wyznaczonego miejsca i po krzyknięciu ,,Karma wraca” przez resztę patrolu wrócić z powrotem.
Ta olimpiada była naprawdę niezwykła! Konkurencje były bardzo kreatywne i dopracowane. Bawiliśmy się świetnie od początku do końca, śmiejąc się przy tym do łez. Nie możemy się doczekać kolejnej olimpiady i tak świetnie spędzonego razem czasu. Sport połączony z zabawą to coś co harcerze lubią najbardziej 🙂

Na zbiórce byli: Chmura, Małysz, Pestka, Ałycza, Bojka, Mocher, Wilku, Wichura, Grucha, Beza, Igła, Wąski, Haski, Grożę, Huragan, Wizjer, Luby, Sir, Gustlik, Puchacz

30 mar

Biwak Wiosenny 77MDH

 

Post from RICOH THETA. – Spherical Image – RICOH THETA

Za nami kolejny Biwak Wiosenny 77MDH… kolejna dawka niezapomnianych chwil i wrażeń ;). Za każdym razem wracamy do tego miejsca z wielką radością i przyjemnością. Od jakiegoś czasu staramy się jeździć do Młodzieszyna dwa razy w roku, z czego jesteśmy bardzo zadowoleni.
24 marca (piątek) zebraliśmy się wszyscy na parkingu przed Lidlem. Przed zapakowaniem się do aut i odbyciem meldunku odbyło się krótkie zebranie rodziców odnośnie obozu. Niedługo później usłyszeliśmy okrzyk Chmury, który oznaczał zbiórkę w szeregu :). Zastępowi zameldowali swoje zastępy, następnie po krótkiej pogawędce wsiedliśmy do aut i wyruszyliśmy w drogę. Dotarliśmy na miejsce po około 40 minutach i zaczęliśmy wnosić nasze rzeczy do środka. Mammuty pojechały odwiedzić Panią Ule, dyrektorkę szkoły do której zawsze przyjeżdżaliśmy. Mieliśmy czas na zorganizowanie kolacji, pouczenia się wybranych przez nas piosenek i wspólną zabawę. Około 21.00 zjedliśmy wspólnie kolację i rozpoczęliśmy przygotowywanie się do ogniska. Nad naszymi głowami lśniły gwiazdy, a my wspólnie przy ognisku śpiewaliśmy piosenki, rozmawialiśmy i rozmyślaliśmy co przyniesie kolejny dzień.

Pooobudka! Godzina 7 rano, a my już na równych nogach. Poranna toaleta i zasiedliśmy do śniadanka. Trzeba było dobrze się najeść, bo czekała na nas długa wyprawa w nieznane :D. Po śniadaniu odbył się apel, na którym dowiedzieliśmy się co nas czeka tego dnia. Cały ten wyjazd poświęcony był terenoznawstwu oraz zdobyciu odznaki ,,Róża wiatrów”. Dlatego też w sobotę odbyła się trasa przygotowująca nas do zaliczenia biegu, pozwalającego uzyskać właśnie tę harcerską odznakę. Podzielono nas na mniejsze patrole, wręczono mapy i prowiant. Każdy patrol wyruszył na trasę o ustalonej godzinie. Czekało na nas 5 punktów całkiem daleko oddalonych od siebie. Pierwszy z punktów był u Małysza. Nauczył nas on wszystkich oznaczeń na mapie, które pozwalają nam określić co znajduje się w danym terenie. Kolejny z punktów jaki na nas czekał był punkt u Chmury. Tak samo jak ważne jest znanie i posługiwanie się mapą, tak ważne jest umiejętne posługiwanie się busolą. Na tym punkcie właśnie to szkoliliśmy. Chmura opowiedział nam jak poprawnie posługiwać się busolą i w jaki sposób wyznaczać azymuty. Po tym szkoleniu czekał na nas krótki bieg, który mieliśmy zrobić bardzo dokładnie. Gdy to wykonaliśmy pomaszerowaliśmy dalej. Trzeci z punktów u Playboya polegał na narysowaniu przez nas mapy  okolicy w której się znajdujemy,  tak by była ona czytelna i zrozumiała. Choć pogoda się później nieco pogorszyła zostały jeszcze 2 punkty do zaliczenia. Kolejny z nich u Wallego, na którym to przypomnieliśmy sobie jak określać kierunki świata za pomocą: drzew, mchu, gwiazd i innych czynników naturalnych. Jak już wiadomo musztry nigdy za dużo, mamy sporo nowych osób dla których szkolenie z niej się bardzo przyda. Bzyku o to zadbała i nam je przeprowadziła :). Po zaliczeniu wszystkich pięciu punktów czekał na nas cel wyprawy, znana nam już ,,Górka Łosiowa”. Tam odpoczęliśmy i zjedliśmy przepyszne danie, o nazwie ,,Paw”. Makaron z mięsem mielonym, marchewką, sosem i ulubionymi pieczarkami Małego. Zaraz, zaraz, ale te wszystkie menażki ktoś musi pozmywać. Tak więc padła propozycja zagrania w Marynarza. Walka toczyła się o umycie wszystkich menażek i ogromnego brudnego gara. Myjąc to musiała osobą na, którą ,,wypadło”, ale również osoba przed i za. Ogarnęły nas wielkie emocje, gdy Chmura zaczął wyliczanie. 82, 83, 84…. 85! Mamy zwycięzców, brudne gary przypadły mi, Moherowi oraz Igle :D. To była bardzo emocjonująca gra. Rozeszliśmy się potem dookoła ogniska, chwilę postaliśmy, zrobiliśmy pamiątkowe fotki i wróciliśmy do remizy. Jazda w Lublinie to także lubiana atrakcja. Dojechaliśmy na miejsce i już niedługo miał dla nas wystąpić zespół ,,Córas&Papas”! Tak więc ułożyliśmy się wygodnie i czekaliśmy  na wykonawców. Mogliśmy sobie wypocząć przy dźwiękach wspaniałej muzyki. Kolejnym miłym akcentem wieczoru był słodki glut, czyli bomba cukrowa. Kisiel z kawałkami bakalii, skórek pomarańczy, herbatników, czekolady i wiele, wiele więcej. Dzień uczciliśmy tradycyjnie ogniskiem na którym podzieliliśmy się wrażeniami dotyczącymi minionego dnia. Jak się okazało niektórzy postanowili sobie trasę nieco urozmaicić, niektórzy nawet ruszyli na pomoc Obamie ;). Siedzieliśmy przy ogniu śmiejąc się, grając, opowiadając i śpiewając. Tak nam minął główny dzień wyjazdu.

Niedziela, czyli czas sprawdzenia swoich umiejętności. Mycie, śniadanie i sprawdzian praktyczny. Każdy z nas musiał samodzielnie pokonać trasę z pięcioma punktami z mapy i pięcioma odmierzanymi busolą. Był to pierwszy krok, który zbliżał nas do upragnionej odznaki. Pogoda tego dnia była naprawdę sprzyjająca więc bieg był również przyjemnością :). Po powrocie wszystkich na metę została jeszcze część teoretyczna, 19 pytań dotyczących terenoznawstwa. Oddaliśmy karteczki i zaczęliśmy pakowanie i sprzątanie remizy. Gdy wszystko już było ogarnięte przyszła pora na apel podsumowujący biwak. Chmura zwołał nas i już wszystko było jasne. Prawie wszyscy przebiegli bieg dobrze. Pojawiły się też wielkie zaskoczenia. Na miejscu 1 pojawił się Domino! Był to jego pierwszy biwak i pierwszy bieg na orientację. Ogromnie mu gratulujemy. Właściwie większość osób nowych znalazła się na bardzo wysokim miejscu i prześcignęła tych nieco bardziej ,,doświadczonych”. Pochłonęła nas ogromna euforia, wystąpiliśmy i odebraliśmy swoją wyczekiwaną odznakę ,,Róży Wiatrów” :). Biwak skończył się dla nas naprawdę bardzo miło. Jak zwykle szkoda było nam odjeżdżać i opuszczać nasz ,,drugi dom”. Na szczęście wiemy, że wrócimy do niego jak najszybciej się da, by znów tak wspaniale spędzić czas. 

Na biwaku byli: Chmura, Wallson, Bzyku, Małysz, Śliwek, Playboy, Wilku, Ałycza, Wichura, Grucha, Szycha, Luby, Hustlik, Grożen, Haski, Wizjer, Wąski, Dudek, Szóstka, Moher, Beza, Igła, Rogu, Huragan, Sir, Mały, Domino 

27 mar

Mamucie INO

Mimo, że wiosna nadejdzie za kilka, już dziś można było ją poczuć. A wszystko dzięki zbiórce drużyny zorganizowanej przez Zastęp LXXVII „Mammuty” w osobach Małysza, Chmury i Wallsona. Każda zbiórka 77MDH to nieprzerwane pasmo niespodzianek… idąc na zbiórkę nie wiadomo czego można się spodziewać 😉 Dziś okazało się, że zastępy będą musiały zmierzyć się z niekompletną mapą i dotrzeć w wyznaczone miejsce w którym czekali organizatorzy zbiórki. Łatwo nie było… na starcie czekał na nas list i ukryty w terenie fragment mapy, który poprowadził do pierwszego punktu przelotowego. Zanim dotarliśmy na miejsce przeznaczenia, odwiedziliśmy 4 punkty przelotowe, w których czekały na nas kolejne brakujące fragmenty mapy. Po drodze mijaliśmy wiele dowodów na to, że wiosna jest już tuż 🙂 W lesie można spotkać sporo zwierzyny, jak również sporo zielonych pączków na drzewach.

Po dotarciu do Chmury i Wallsona, okazało się, że to jeszcze nie koniec zbiórki… po szkoleniu z posługiwania się busolą, które przeprowadził dla nas Małysz, każdy z nas otrzymał busolę i kartę patrolową, po czym ruszył na trasę bardzo sympatycznego i malowniczego INO.  Tu największą sprawnością wykazał się Wizjer, pokonując trasę w najlepszym czasie. Na koniec posiedzieliśmy jeszcze przy ognisku, upiekliśmy co kto miał, oraz ustaliliśmy plany na dni kolejne.

Na zbiórce byli: Chmura, Wallson, Bzyku, Małysz, Pestka, Ałycza, Wilku, Wichura, Gruszka, Igła, Beza, Mocher, Szycha, Luby, Haski, Wąski, Puchacz, Dudek, Huragan, Sir, Wizjer, Gustlik, Rogu, Mały, Domin

20 mar

Zbiórka według Żbików

77Mazowiecka Drużyna Harcerska - Zastęp III Żbiki

Przyszła niedziela, a z nią zbiórka organizowana przez Zastęp III Żbiki. W niedziele 12 marca spotkaliśmy się na Skarpie w całkiem niezłej frekwencji 🙂 Poczekaliśmy aż wszyscy się zbiorą by Szycha mógł opowiedzieć przebieg zbiórki. Jak się chwilę później okazało czekają na nas 4 gry. Pierwsza na rozruszanie to berek w nieco innym wydaniu… Stanęliśmy w kręgu parami tak, że jedna osoba była za drugą. Dwie osoby na około  się  ganiały i zmieniały  tak, że wbiegało się przed osobę ze środka koła i ta, która była ..z zewnątrz” musiała uciekać. Druga z gier to znana nam już zabawa w flagi. Podzieleni na 3 drużyny (wykorzystywane w późniejszych grach) broniliśmy swoich terenów na których porozwieszane były barwy, musieliśmy je przejąć tak by nie zostać złapanym przez przeciwną drużynę. Trzecia z zabaw to gra w chowanego. W takich samych drużynach wybraliśmy 3 osoby,  jedną chowającą się i dwie szukające. Te wybrane osoby miały 2 minuty na schowanie się bądź szukanie osób z drugiej drużyny. Ostatnia z przygotowanych gier ,,Świetlik na dźwięk była dość interesująca. Druh Haski miał urodziny więc z tej okazji został ,,świetlikiem” 😀 W lesie w tym czasie zrobiło się ciemno więc było to dodatkowe utrudnienie. Haski wyleciał w las, a my wszyscy razem zaczęliśmy go szukać. Musiał on co chwila gwizdać żebyśmy go odnaleźli. Po takiej ogromnej dawce zabawy i szaleństwa na końcowe urozmaicenie, zostało przylanie na szczęście druhowi Haskiemu w tyłek. Zbiórka była dość późno więc niedługo po tym rozeszliśmy się do domu. Dziękujemy Żbikom za wspaniale spędzony czas i dawkę przyjemności przed ciężkim tygodniem 🙂 

Na zbiórce byli: Chmura, Małysz, Panda, Wizjer, Gwiazda, Haski, Gustlik, Szycha, Rogu, Grożen, Wilku, Gruszka, Huragan, Mały, Domino, Ser